
Ten motylek, to rusałka ceik. Uganiałam się wczoraj za nim po ogrodzie, aż wreszcie siadł na pniu koszteli, rozprostował skrzydła i zaczął się wygrzewać w jesiennym słonku.
Życie jest piękne, nawet tak krótkie i kruche, jak motyla.
Dzisiaj nikt lepiej nie wyrazi moich myśli, niż poeta Leszek Długosz.
Śpieszmy się, śpieszmy kochać ludzi,
Jak poucza nas poeta ksiądz Twardowski Jan.
Oni naprawdę tak umieją odejść nagle,
Tak nie wrócić, zawieruszyć się na amen.
Zatrzeć ślad.
Jeszcze się ręce wyciągają, jeszcze witać
Mocno, jeszcze objąć chcą,
A tu już puste miejsca po nich.
Fotografie, telefony głucho milczą
Dzień i noc.
Śpieszmy się śpieszmy, bo przemija młodość prędko.
Ileż prędzej niż w to sama wierzyć chce
I mija gdzieś ta łatwość serca, z którą kiedyś
Tak w nieznane lekko tak umiało biec.
Zagarnie nas wezbrany nurt,
Pochyli nas powaga dat
I w wirze tylu, tylu spraw
To porzucimy, zapomnimy
To, co naprawdę ważne było w nas.
Śpieszmy, śpieszmy się,
Bo krucha jest materia naszych dni,
Bo śnią się szare coraz bardziej puste sny,
Bo zasypiają serca w nas,
Nie zbudzą się któregoś dnia...
Śpieszmy się, śpieszmy, żeby zdążyć żeby rozdać
Ten majątek serca z tylu tylu lat.
Po co nam dźwigać taki ciężar,
Aż na tamtą stronę świata.
Po co nam to wszystko z sobą po co brać?
O niech to lepiej tu zostanie,
Nasze myśli, radość oczu, czułość rąk,
Bo jeśli z nas ma coś ocaleć, to niech innych
Pamięć o nas niech nam będzie tak jak schron.
Śpieszmy się, śpieszmy kochać ludzi
Tych realnych, niezmyślonych
Ale takich jacy wokół, jacy są,
Umiejmy sobie to wybaczyć, że nie lepszych,
Nie piękniejszych dał nam tu nawzajem los.
Serdecznym ciepłem się podzielmy, obdarzmy światłem,
Co w nas może jeszcze drga?
Bo gdy gęstnieje mrok pod wieczór ono niech
To światło niech wspomaga nas prowadzi nas...
Śpieszmy, śpieszmy się,
Bo nieustannie wieje ten - wiadomy wiatr,
Bo nawet to, skąd wiedzieć,
Skąd by wiedzieć nam - która z miłości naszych
Właśnie... Może jest już tą ostatnią?
Śpieszmy się, śpieszmy kochać ludzi,
Jak poucza nas poeta ksiądz Twardowski Jan.
Oni naprawdę tak umieją odejść nagle,
Tak nie wrócić zawieruszyć się na amen
Zatrzeć ślad.
Wystarczy wiatru nagły poryw, jedno słowo,
Nieostrożny czasem gest.
Zostają głuche telefony,
Krzesła, stoły,
Lampy,
Okna,
Za oknami pochylone cienie drzew...
autor: Leszek Długosz