środa, 31 sierpnia 2011

Cyklicznie

Zatrzymane w czasie... (impresje z Bobowej i okolic)

Widok na Beskidy z okolic Bobowej.


Zabytkowy jednonawowy kościółek z XV w., zbudowany z łupanych kamieni...


...z gotyckim portalem.


Synagoga...


... klucze... niedaleko.


Stara pompa abisynka, niespotykany już widok (czynna!).


Kirkut na stoku...


... skąpany w mimozie (nawłoci)...


... czas zaciera ślady...


... kwitnie na nim różowy krwawnik, rzadki w naturze.

Tak niedawno jeszcze wiatr nad Beskidami
pieścił moje włosy i śpiewał z obłokiem,
w maju trel słowików budził mnie nad ranem,
a brzask już o czwartej zaglądał do okien.

Wszystko się zmieściło w przydzielonym czasie,
przed sianokosami pachniały akacje,
aromat jaśminów miał cudowny zasięg,
wczesna wiosna grała w miłosnych pulsacjach.

W ulewie kolorów, w spełnionej zieleni
dziś odchodzi sierpień złocąc liście brzozom,
w śliwkowej sukience zdobywał przestrzenie,
a wrzesień u progu już pachnie mimozą.

Cykliczność przyrody dostarcza uniesień,
chociaż przemijanie niełaskawe ciału,
w każdą nową zimę, wiosnę, lato, jesień,
z dziecięcym zachwytem co rok wchodzę śmiało.

wtorek, 30 sierpnia 2011

Łodyżką dzielżanu

Dzisiaj, dla odmiany, trochę późnoletnich impresji z mojego ogrodu.

Zawilec japoński.


Głóg.


...:)Moje wrzosowisko.


Dzielżany.

Gdy pod koniec sierpnia jutrznia późno wstaje,
przemijaniu lata nie chcę dawać wiary,
choć purpurą płoną głogi na rozstajach,
a doliny dyszą cichych mgieł oparem.

Kolorem wrzosowisk, żarem berberysu,
w zapachu jarzębin, zanim nie sczernieją,
łodyżką dzielżanu będę wiersze pisać,
z gorącą miłością, w zielonej nadziei.

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Tu kocham i czuję


Potok po drodze z Bukowca na Jamną.


Widok z Bukowca.


Zabytkowy, drewniany kościółek na Bukowcu (dawna cerkiew połemkowska), którego przed całkowitą ruiną uratowała unikalna kolonia rozrodcza rzadkiego nietoperza - podkowca małego. Nietoperze założyły kolonię pod jego stropem, całkowicie zmurszałym, a parafia nie miała pieniędzy na remont. Organizacje ekologiczne uruchomiły fundacje (m.in. holenderskie i Ambasadę Królestwa Niderlandów), które przekazały środki na remont dachu. Kościółek służy okolicznym mieszkańcom, a nietoperze co roku wydają na świat nowe pokolenie.


Bacówka na Jamnej...


... i napis (na siekierze) nad barem w bacówce.




Sierpniowe łąki w górach.

W zapachu cienistych buków i jedliny
czas lekko przystanął zatrzymany ciszą,
namiętnością nęcił w dojrzałych jeżynach,
w mgielnych chustach sierpnia o świtaniu dyszał.

Idę tam co roku wierna i stęskniona,
gdzie z radością wita każda ścieżka, kamień,
drzewa i obłoki biorą mnie w ramiona,
a w swawoli wiatru odpoczywa pamięć.

Tu kocham i czuję wszystkimi zmysłami,
gdzieś tam świat wiruje daleko ode mnie,
niekoszona łąka pieści jak aksamit,
nadając mym myślom kwiecistych dopełnień.

Dlaczego poeci ukochali góry?
Od modnych kurortów wolą smreki, świerszcze,
tutaj myśl swobodna kołysze się w chmurach,
każdy górski kamień rodzi nowe wiersze.

niedziela, 28 sierpnia 2011

Słowa niespisane

Uchwycone w okolicach Kąśnej Dolnej.

Skała "Ratusz".


Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej.


Staw przy dworze.


Krwawnice.


Kwitnący w stawie rdest ziemnowodny.


Rzadki motyl - czerwończyk dukacik.



Do pisania wierszy butów nie potrzeba,
potrafią napęcznięć w głowie gdzieś nad ranem,
czasem są w plecaku, gdy chcę posiąść niebo
i górskie przestrzenie niewypowiedziane.

Można je odnaleźć w maleńkim żołędziu,
w migotaniu światła na tafli jeziora,
kiedy się przysiada na lata krawędzi
w liliowym zapachu wrzosów przed wieczorem.

Słowa na bezsenność, na deszcz i na miłość,
z bolesnej tęsknoty gdzieś z czwartku na piątek,
kiedy mgła jesienna promień utaiła,
a złocista brzoza wplątała się w wątek.

Wiersze są niemodne, więc szybko polegną
blaski, metafory i czułe westchnienia,
milkną w zgiełku zdarzeń, zanim gwiazdy zbledną,
słowa niespisane, jak wyrzut sumienia.

sobota, 27 sierpnia 2011

Pozbierałam w strofy


Rzeka Biała.


Skała "Czarownica".


Na skale potrafi rosnąć jarzębina,


... i wrzosy,


... a w rozpadlinach skalnych goryczki krzyżowe.


I czar wiejskiego ogródka tuż przed bacówką na Jamnej.

Nasyconą zieleń pozbierałam w strofy,
rozbielone mgiełką dyszącą nad ranem,
z pochylonych łodyg ciężarnych nawłoci
uchwyciłam złoto w burzanach skąpane.

Pobudziłam zmysły krwawnicy purpurą,
rozśpiewałam duszę przestrzenią i słońcem,
myśli powierzyłam strumykom i górom,
szafirom goryczek przysiadłych na łące.

Ułożyłam w wachlarz paletę kolorów,
w ostatnim oddechu gorąca skąpaną,
niech ogrzewa ciepłem nadchodzącą porę,
w plastikowym świecie drgających ekranów.

sobota, 20 sierpnia 2011

Tyle piękna









Tyle piękna można wokół siebie spotkać,
zamkniętego w słońcu i przyrody sercu,
w ulotności zorzy, maleńkich stokrotkach,
w rozległych pejzażach, kwietnych łąk kobiercach.

Tyle piękna drzemie w strofach napisanych
myślą i geniuszem wirtuozów słowa,
w promienistych wierszach tworzonych nad ranem,
kiedy noc szafiry w pierwszym brzasku chowa.

Dzień podniesie głowę już za kilka godzin,
wzbije się na skrzydłach w pełni uniesienia,
by serdecznie dźwięczał radością, pogodą,
niech Wam nie zabraknie na piękno spojrzenia.

piątek, 19 sierpnia 2011

O czym szumią łąki

Trochę sielskich widoków z okolic Kazimierza n/Wisłą

Widok z Męćmierza na Wisłę i zamek w Janowcu.




Sierpniowa łąka ze starcami i czerwieniejącą dziką różą...


kwitnie dziewięćsił pospolity...


przebarwiają się derenie...


i znak jesieni - aster gawędka.

W cienkich kłosach trawy, pożółkłych od słońca,
wiatr melodię szepcze letniego spełnienia,
melancholii strunę nawłocią potrąca,
barwny sierpień tonie w starej gruszy cieniach.

O czym szumią łąki, kiedy czas złocisty
epilog wygrywa na skrzypeczkach świerszczy,
o gorących słowach, co zostaną w listach,
o zamkniętym lecie w kilku strofach wierszy.

czwartek, 18 sierpnia 2011

Biała piękność







Śnieżnobiałe kwiaty dominują wiosną,
bielą zachwycają zaraniem śnieżyczki,
dzwoneczki konwalii pokazują skromność,
słodko pachnie jaśmin w majowym koszyczku.

Owocowym sadom w bielutkich sukienkach
wtórują narcyzy, choć w nich złote serce,
szmaragdową zieleń w dąbrowach i łęgach
zdobi krąg zawilców śnieżystym kobiercem.

W kolorach miłości, w odcieniach rozkoszy
toną letnie kwiaty w przepychu ogrodów,
baletem cynobrów dalie się panoszą,
a lilie wciąż błyszczą niewinną urodą.

Gdy brzoza dyskretnie gubi żółty listek,
wrzosowym fioletem gra przyrody tętno,
tylko wodne lilie trwają w bieli czystej,
niezmiennie od maja czarując swym pięknem.

środa, 17 sierpnia 2011

Lubię


Świetlik łąkowy.

Lubię, gdy słońce powoli wstaje,
a ja nie muszę nigdzie się spieszyć,
w promieniach światła, co ledwie drgają,
otwierać wolno dnia mego zeszyt.

Lubię smak deszczu latem w ogrodzie
i zapach ziemi mokrej o świcie,
nowy pąk kwiatu drżący na chłodzie,
poranne szmery mojej ulicy.

Lubię, gdy wszystko zaczątkiem zdarzeń,
nim pełnia światła w niebo się wzbije,
niespiesznie kawę sobie zaparzam,
by z nią smakować poranne chwile.

wtorek, 16 sierpnia 2011

Kiedy znajdziesz





Kiedy rankiem wstaniesz i znajdziesz na progu
oplątane w kwiaty zagubione wiersze,
wiedz, że w nich zamknęłam myśli swoich pogoń,
zapach letniej łąki, marzenia najśmielsze.

Podnieś je troskliwie i włóż do zielnika,
a gdy letnia pora będzie już wspomnieniem,
w tych zgubionych strofach możesz mnie spotykać,
jesiennej scenerii porozchmurzam cienie.:)