sobota, 30 kwietnia 2011

Czas na majówkę :)





Zostawmy spory, waśnie i zwady,
politykierów gromkie tyrady,
złych myśli zjawy i mary senne -
woła nas dzisiaj słonko wiosenne!:)

Zielenią, bzami maj nam zaśpiewa,
nutki rozłoży na chmurkach, drzewach,
dnie zawtórują światłem, kolorem,
śpiewem słowików i żab – wieczory.

Wypuść marzenia, co wciąż w ukryciu,
poddaj się wiośnie, radości życia,
ptasich okręgów podziwiaj klucze,
goń z wiatrem myśli, słowa, uczucia...

Zachwyć swą duszę niebem przejrzystym,
kwiecistą łąką, lasem cienistym,
deszczem i rosą, lotem motyla,
kojącą ciszą, czarowną chwilą.:)

piątek, 29 kwietnia 2011

Nieznajoma wiosna





To wszystko mogę wypowiedzieć:
poranek w słońcu, młode listki
i biały deszcz wiśniowych płatków,
liliowych bzów trójkątne kiście.

Że jabłoń, to różowy obłok
słodko pachnący, a kasztany
trzymają w swych zielonych palcach
kwieciste stożki z białej piany.

To umiem nazwać: śnieżne gwiazdy
narcyzów patrzą jasnym okiem,
srebrnawo - miękka jest akacja,
a brzozy białe i wysokie.

Potrafię nawet znaleźć słowa,
które by to wypowiedziały,
jak pachną na zielonych nitkach
perełki konwaliowe małe.

I może nawet bym odgadła,
co opowiada ptakom, drzewom,
na wiosnę deszcz wesoły, ciepły,
co tętni życiem, szumi śpiewem.

Tak, mogę mówić o tym pięknie,
co choć zachwyca - jest wiadome.
Tylko nie umiem nazwać tego,
co wciąż jest w wiośnie nieznajome.

Ten wiersz napisałam w maju 2010 r. Adaś prosił, żeby go przypomnieć.:)

czwartek, 28 kwietnia 2011

Wyboista droga



Instrukcji na życie nie zdołałam znaleźć,
chociaż go używam od lat bardzo wielu,
gotowe formułki traktuję niedbale,
ciągle z intuicją biegnę w jego czeluść.

Choć blask ognia przygasł, oczy tak nie świecą,
życie nie odpuszcza i nie daje zniżek,
nabrałam dystansu, wiedzy też co nieco,
nie mam więc zamiaru pakować walizek.

Trochę nieudolnie z życiem się obchodzę,
na okrągło gubię gdzieś do szczęścia klucze...
Tyle dziur, wybojów zaliczam po drodze -
czy przez doświadczenia czegoś się nauczę?

środa, 27 kwietnia 2011

Wiosenna alchemia



Czy można nie kochać się w wiosennym słońcu,
gdy z dnia na dzień promień coraz to bogatszy,
choć czasami w chmurach pokazuje dąsy,
pocałunkiem ciepła słodko skórę głaszcze?

Czy można nie kochać się w kwiatku stokrotki,
gdy nieśmiałość chowa w wybujałej trawie,
złotym oczkiem świeci na łodyżce wiotkiej,
delikatnej bieli urzeka jedwabiem?

Czy można nie kochać się wiosną, codziennie,
gdy świat cały pachnie i kolorem mami?
Nurzam się w miłości wiosennej alchemii,
chcę rozścielić tobie uczuć mych aksamit.

wtorek, 26 kwietnia 2011

Okruszki wzruszeń



Choć minęła magia życzeń i radości,
znowu nam codzienność rankiem zawitała,
czar świątecznych wzruszeń w swoich myślach moszczę,
pragnę, aby we mnie długo pozostały.

Trzymam w sercu na dnie te kruszyny szczęścia,
są tak delikatne, jak pajęcze nici,
na zawsze zostaną życia mego częścią,
chociaż ich istnienia rozum nie uchwyci.

Niech pochmurne myśli pójdą w zapomnienie,
a okruszki wzruszeń niech rozjaśnią twarze,
na te dni codzienne będą pokrzepieniem
i dodadzą siły do spełnienia marzeń.

sobota, 23 kwietnia 2011

Wesołego Alleluja!



Z serwetką z koronki, z zielonym bukszpanem
biegnę do Was szybko, drodzy Przyjaciele,
aby w ten sobotni, świąteczny poranek
w sercach Wam zagrała dziś Nadziei zieleń.

Dzielę się nią z Wami, jakże mi bliskimi,
niech życzenia płyną z aromatem wiosny,
niechże Wam się spełnią słowami moimi,
a świąteczna radość w sercach niech zagości:))

Z okazji Świąt Wielkiej Nocy, wszystkim Ogrodnikom, Gościom, a także czytającym i zaglądającym do Ogródka z serca życzę:
- Miłości – aby zawsze gościła w Waszych sercach i domach.
- Zdrowia – które pozwala radować się życiem.
- Spokoju – niezbędnego do pokonania wszystkich trudności.
- Nadziei – która pozwala z ufnością patrzeć w przyszłość.
- Radości – tych wielkich i tych całkiem drobniutkich, codziennych.
- Najpiękniejszych i niepowtarzalnych Świąt – z pękami hiacyntów, narcyzów i tulipanów, wśród gałązek bukszpanu :)

piątek, 22 kwietnia 2011

W przedświątecznym rytmie



W delikatnym świetle ogród i ulica,
zza firanki wietrzyk muska mnie po twarzy,
ptaki jasnym trelem przerywają ciszę,
mały kwiat stokrotki w słońcu się rozmarzył.

Dzień powoli wstaje różowym świtaniem,
miłe domu ciepło snuje się leniwie,
zaraz rozpoczynam poranne krzątanie,
zegar rytm podaje, mrucząc niecierpliwie.

W taki dzień, jak dzisiaj, wszystko gra miłością,
tylko ciepłe myśli duszę ogarniają,
hiacynt na stoliku słodko pachnie wiosną,
przedświąteczny nastrój z kawą mi podaje.:)

czwartek, 21 kwietnia 2011

Przedświątecznie



Coś niezwykłego jest w ulotności
i w jasnych barwach dni, co nastały,
niech przysposobią nas do radości -
do Świąt już tylko trzy dni zostały.:)

Wszędzie zielono i kolorowo,
bukszpan niedługo wplotę w koszyczek,
wierzby warkocze stroją na nowo,
skowronki piosnkę podniebną ćwiczą.:)

Nawet obłoków nie ma na niebie,
wokoło tylko paryski błękit,
ciepły wiatr wiosnę słodko kolebie,
w szafie czekają letnie sukienki.:)

Słodkie migdały do słów dorzucam,
parę rodzynek, laskę wanilii,
stoły utoną w białych obrusach...
Już czas się poddać niezwykłej chwili.:)

Trzeba nam dusze szybko nastroić,
schować urazy, cieszyć się życiem,
dać sobie radość, ciut melancholii...
To tak niewiele... czy uwierzycie?:)

Ten wiersz napisałam wczoraj w komentarzach, bez tytułu. Postanowiłam zamieścić go dzisiaj jako wstępniak, trochę poprawiony, wygładzony, z tytułem i jeszcze jedną zwrotką. Niech nastrój przedświąteczny wybrzmi pełniej.:)

środa, 20 kwietnia 2011

Jakże dobrać słowa








Kilka perełek z mojej kolekcji narcyzów.

Jakże wiersz napisać o wiośnie, upojny,
by zachwycił barwą i puentę miał celną,
w metaforach zamknąć zapachy wieczorne,
w słów niuansach oddać urodę misterną.

Jakże dobrać słowa, by wiosnę opisać
tak naprawdę prosto i ze szczegółami?
Wykrzyknikiem - zachwyt, kropkami - wyciszać...
słodkim porównaniem czytelnika mamić?

Gdy w ogrodach cuda kolorowe rosną,
w stawie się przegląda jasny lazur nieba,
jak słowami oddać to, co piękne wiosną -
może więcej wierszy o niej nie potrzeba? ;)

wtorek, 19 kwietnia 2011

Ptakiem być












Skrzydlaci goście w moim oczku wodnym.

Szybować wiosną pod chmurami,
błękitem nieba cieszyć oczy,
porzucić ziemię z problemami,
nad horyzontem krąg zatoczyć...

A tam na dole niech zostaną
wszystkie me żale, błędy, straty,
codzienne troski i zmagania,
wspomnienia świeże i sprzed laty...

Wzbić się wysoko ponad mściwość,
niezapłacone gdzieś rachunki,
oszustwa i głupoty niwę,
nie bać się listów pełnej skrzynki...

Nie martwić więcej się o buty,
czynsz, światło, raty i ubranie,
nie mieć sumienia wciąż wyrzutów
za słowa niewypowiedziane...

Szczebiotem ranek każdy witać,
z góry podziwiać łąk kobierce...
...
A gdy do klatki dam się schwytać,
niech ona będzie twoim sercem.

poniedziałek, 18 kwietnia 2011

Nie odkładaj

Trochę wiosny z mojego ogrodu.


Rozkwitły pierwsze kwiaty magnolii...


...i sasanki.


Pyszni się cesarka korona.

Nie odkładaj swych marzeń na potem,
popatrz, wiosna rozkwitła nadzieją,
czyżbyś chciał, aby z ptaków odlotem
rozdmuchały je wichry, zawieje?

Nie odkładaj miłości na jesień,
popatrz, w sadzie rozkwitły jabłonie,
zanim płatki wiatr w przestrzeń rozniesie,
sypnę miękko ich biel w twoje dłonie.

Popatrz, ręce mam takie malutkie,
lecz przytulić potrafią cię mocno.
Nie zasnuwaj swych uczuć mgły smutkiem -
one same na wiosnę urosną.:))

niedziela, 17 kwietnia 2011

Niedzielnie


Bordowo-brązowe, maleńkie kwiatki kopytnika wyglądają bardzo niewinnie...


... dopiero w powiększeniu nabierają drapieżności.

Chcę w sobie znaleźć tyle radości,
abym nią mogła innych obdarzyć,
by dusze ludzkie móc ją wymościć,
lecz jak to zrobić? Jak to wyrazić?

My nie zdajemy sobie wciąż sprawy,
ile nam trzeba w życiu spokoju,
w troskach codziennych zapominamy,
by myśl z radością zawarła sojusz.

Słońce już wstało, dzień się rozchmurzył,
niechaj wytchnienia przyniesie chwile,
w błękicie nieba czas myśl zanurzyć -
chcę do radości dać Wam dziś bilet.

Zbieram więc prędko me dobre słowa,
one są tylko już w barwach tęczy,
humor rozdaję, jestem gotowa,
aby każdemu dzisiaj go wręczyć.:)

sobota, 16 kwietnia 2011

Fioletowy wiersz



Popatrz jak cudownie dzisiaj o świtaniu,
lekki promień światła drży w bieli firanek,
w różowawym blasku czas nieśmiało stanął,
fioletowy trawnik w rosie wykąpany.

Gdy pod twoim oknem fiołek mruży oko,
otul się poezji fioletowym tiulem,
on ci wleje w duszę fioletowy spokój,
fioletowym pięknem obejmie cię czule.

Myślą cię przywołam w fioletowej ciszy,
fioletowy zapach wplotę w swe spojrzenie,
fioletowym szeptem słowa te usłyszysz,
w fioletowym wierszu skryłam swe marzenie.

piątek, 15 kwietnia 2011

"Lublin z dala"




Casting na górce. Nomen omen:)
*****************************************************

"Lublin z dala"

Na wieży furgotał blaszany kogucik,
na drugiej - zegar nucił.
Mur fal i chmur popękał
w złote okienka:
gwiazdy, lampy.

Lublin nad łąką przysiadł.
Sam był
i cisza.

Dokoła
pagórków koła,
dymiąca czarnoziemu połać.
Mgły nad sadami czarnemi.
Znad łąki mgły.
Zamknęły się oczy ziemi
powiekami z mgły.

Autor: Józef Czechowicz

czwartek, 14 kwietnia 2011

Spojrzeniem



Popatrzyłam wczoraj na wiosenny ogród,
wszystko kolorowe i słodko pachnące,
młody krzew forsycji jakby trochę podrósł,
na wiotkich gałązkach błyszczą małe słońca.

Pysznią się narcyzy pomarańczem wnętrza,
fiołki skradły barwę późnego wieczoru,
pączek tulipana ledwo się wypiętrza,
skrywa tajemnicę swojego koloru.

Gdy błądziłam wzrokiem w pełnej barw przestrzeni,
wyobraźnią tobie wybierałam kwiaty,
myśli moje biegły, jak wartkie strumienie,
marząc, że połączą oba nasze światy.

wtorek, 12 kwietnia 2011

Romantyczna dusza


Kwitnący dereń

Gdy przed wielu laty na świat mnie wydano,
niedobra natura na mnie się uwzięła,
zastrzyk romantyzmu dawała co rano,
nie zrobiła ze mnie piewcy - bohatera.

Z romantyczną duszą chodzę więc po świecie,
gra mi w sercu miłość, słońce znaczy drogę,
zachwyt swój wyrażam nad wiosennym kwieciem,
dnia bez romantyzmu przeżyć już nie mogę.

Ptaki w moich strofach co dzień wiją gniazda,
wiatr upojnie szemrze na mych myśli falach,
kochać się nie umiem w politycznych jazdach,
nie potrafię w wierszach Bastylii obalać.

Książę Poniatowski nie ginie w Elsterze
i „Na barykady” gromka pieśń nie wzlata,
bo od urodzenia w moc miłości wierzę,
która od zarania jest budulcem świata.

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Gdybym

Na początek cotygodniowy raport z frontu wiosennego.


W wąwozie Plebanka w Kazimierzu n/Wisłą


zakwitła śledziennica


i wawrzynek wilczełyko, roślina chroniona.

Gdybym tak umiała myśli ubrać w słowa
i zamienić strofy w życia dobre chwile,
w pocałunkach rymów wszystkie troski schować, -
to bym wam do szczęścia co dnia dała bilet.

Gdybym mogła zasiać na wiosennej łące
wszystkie me pragnienia malowane wierszem,
najpiękniejszy ogród rozgorzałby słońcem,
ty byś mi darował uśmiech swój w podzięce.

Gdyby można było sen na jawie przeżyć,
poszłabym na spacer z tobą po ogrodzie.
Będę się starała – pewnie mi nie wierzysz...
zanim minie wiosna, zanim powie - koniec.

niedziela, 10 kwietnia 2011

Rozdział zamknięty



Księgi życia zamknięte tak nagle,
wszystkie sprawy już w dym obrócone.
Jakaś kartka powiewa na wietrze,
czyjeś zdanie już niedokończone...

A na ścianie tak czas cicho tyka,
w sionce szalik rzucony niedbale.
W kubku kawa gdzieś tam niedopita,
w popielniczce się tli niedopałek...

I już więcej nic nie ma znaczenia.
Wszystkie sprawy się zaczną od nowa.
Rozdział życia zamknięty na zawsze.
Tylko w uszach mi brzmią jakieś słowa...

(napisałam 11 kwietnia 2010 r.)
****************
Cóż po roku, dziś zgiełk na ulicy,
potok słów płynie wartkim strumieniem,
niech tulipan przypomni tę ciszę
i przykryje zajadłość wspomnieniem...

sobota, 9 kwietnia 2011

Zobaczyłam



Zobaczyłam promień, co się ze snu budzi,
wiatr zdumiony stanął, ciszę z chmur wyławia,
strząsam lekko z powiek nocnych snów ułudy,
i na półkach myśli delikatnie stawiam.

Zobaczyłam fiołków barwę o świtaniu,
rosy srebrne perły na gałęziach wiśni,
trawnik, co od deszczu wczorajszego zamókł,
przebudzoną zieleń na maleńkich liściach.

Zobaczyłam wróbla stroszącego piórka,
klucze dzikich gęsi na różowym niebie,
kilka tulipanów już w słonecznych żółciach,
i z dobrą nowiną biegnę wprost do ciebie.:)

piątek, 8 kwietnia 2011

Coraz bliżej


W nałęczowskim wąwozie zakwitł łuskiewnik różowy.

Wiosnę jeszcze dręczą różne mgły, wichury,
chociaż się nie daje z zapłakaną twarzą,
tną strugami deszcze do wietrzyska wtóru,
a ja chciałam ciepła na palecie marzeń,

aby zagrzać słowa do wiosennych wierszy,
wpleść do nich promienie, zapach bzu wieczorem,
uśmiech rozmarzony tobie dać najszczerszy,
pomalować w strofach szarość dnia kolorem.

Dziś z kwietniowej trawy daję ci nadzieję -
pewnie tego chłodu nie chcesz już smakować,
jeszcze mała chwila, a świat wypięknieje
i wiosenna radość będzie w nas królować.

czwartek, 7 kwietnia 2011

Słowa



Słowo, to mało, by sens wytłumaczyć
myśli, co ciągle tłuką się po głowie,
czasem na szali jedno więcej znaczy,
niźli ich potok, który się wypowie.

Czasem te małe mocą emanują,
umieć je dobrać, to misterna sztuka,
w swoim znaczeniu wielkim dorównują,
cenne, jak złoto, więc ciągle ich szukam.

Niekiedy błahe, na wiatr wypuszczone,
uczynią zamęt, urażą, ukłują,
polecą w stronę gdzieś niezamierzoną,
spokój naruszą, harmonię zepsują.

Ważmy więc słowa, by nas nie raniły,
łagodźmy burze, co dręczą nas w duszy,
w życzliwych, prostych, tyle drzemie siły...
Czy warto ciągle o coś kopie kruszyć?

środa, 6 kwietnia 2011

Z kapelusza wiosny



Z kapelusza wiosny wyciągam swe myśli
w zgiełku politycznych debat, komentarzy,
z mgły, co rano wstaje, ze snu co się wyśnił
i z twojego głosu, w którym się rozmarzam...

Może dla Was strofy są już oklepane,
utonęły w barwnych, miękkich metaforach,
cóż mogę poradzić – kwitną tulipany,
więc na takie lśnienia właśnie przyszła pora.

Wszystko w mojej głowie z wiosną zielenieje,
rosną me uczucia na rabatkach serca,
więc na grządkach myśli piołunu nie sieję,
fiołków aromaty panoszą się w wersach.

Że wiersz rozpłakany, ktoś się tu zaśmieje?
Trudno, moi mili. Radzę latać z wiadrem,
bo, prócz polityki, wiosna wciąż się leje;))
a ja chcę ulotność jej zatrzymać w kadrze.

wtorek, 5 kwietnia 2011

Rodzynki



Choć coraz bardziej mi się wydaje,
że świat zwariował wokoło mnie,
lecz w taki ranek, gdy szybko wstaję,
to myślę sobie, że nie jest źle.

I chociaż całość w jakimś absurdzie
już parę wiosen na dobre tkwi,
zawsze się można cieszyć okruszkiem,
co jak rodzynek w całości lśni.

Popatrzę chwilę jak na mym drzewie,
codziennie żywszy zieleni rytm,
ptaki wariują w miłosnym śpiewie,
więc już się cieszyć trochę mam czym.

Otworzę pocztę przy pierwszej kawie -
może list miły napisał ktoś?
Jest! Więc z radości oczy mi łzawią,
bo dobrych wieści nigdy mi dość.

Mam sporo pracy, nowe wyzwania,
dziurę w kieszeni, problemów plik,
w duszy cichutko radość podzwania,
ktoś o mnie myśli, więc smutek znikł.

W domu radości będę dokładać,
kwitnący narcyz, muzyka z płyt...
nie mogę przecież tak ciągle biadać,
a może biadać, to nawet wstyd.

A potem siądę do klawiatury,
słowa na jutro ułożę w rym,
ciszy wieczornej zatrzymam urok,
pochmurne myśli znikną, jak dym.

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Wiosenne rozmarzenie

Na początku parę wiosennych obrazków z nałęczowskiego wąwozu.










i mój ogrodowy rarytasik - przylaszczka w odmianie różowej.

Codziennie w lustrze się przeglądam,
bo przecież wiosna znowu wstaje,
na skrzydłach wiersza jestem skłonna
zakochać się. Jak zwykle, w maju.

W maju? Ach, niech pan nie kpi ze mnie,
bo serce wcześniej rozgorzało,
gdy było jeszcze trochę ciemniej,
w przestrzeni ciepła było mało.

Panu potrzeba tej miłości,
serca, drobinę wiary w siebie,
niech to się stanie jak najprościej,
marzenia swe ubierzmy w zieleń

i pójdźmy razem polną drogą,
dzikim wąwozem, z bzem aleją,
tam z panem szczęścia szukać mogę.
Weźmy ze sobą sny z nadzieją.

niedziela, 3 kwietnia 2011

Przebudzenie


Kwietniowe runo: kokorycze, zawilce i ziarnopłon.

Mały ptak dziś o świcie zupełnie zwariował,
gdy tuliłam swą głowę w poduszki otchłani,
to zaczynał swe trele, to znowu się wzbraniał...
sfrunął z drzewa. A sen mój z zachwytu się schował.

Słońce wzeszło na niebie różowym obłokiem,
a on krzyczał wesoło wśród bladych promieni,
że dzień nastał jak zwykle i nic się zmieni.
Chwalił życie. A brzask mi zaglądał do okien.

Trzeba zacząć dzień nowy, sens nadać godzinom,
co ulotne i kruche jak pejzaż zamglony,
czas z kawałków poskładać w pośpiechu sklejony.
W ciszy kawę wypiłam. I sen już odpłynął.

sobota, 2 kwietnia 2011

Lubię, gdy...



Lubię, gdy słonko powoli wstaje,
a ja nie muszę nigdzie się spieszyć,
ptaki za oknem śpiewem witają,
otwieram wolno dnia mego zeszyt.

Lubię smak deszczu wiosną w ogrodzie
i zapach ziemi mokrej o świcie,
jasne źdźbło trawy, co ledwo wschodzi,
poranne szmery mojej ulicy.

Lubię, bo wszystko może się zdarzyć,
nim pełnia światła w niebo się wzbije,
niespiesznie kawę sobie zaparzam...
może ty właśnie teraz ją pijesz?

piątek, 1 kwietnia 2011

Na wesoło



Ludzie pogodni,
śmiech dźwięczy wkoło,
słonko rozbłysło,
wszystkim wesoło.

Żaden polityk
jadem nie pluje.
Każdy emeryt
dobrze się czuje.

Babcia na wnuczka
już się nie żali,
śpiewów pijackich
nie słychać wcale.

Żona na męża
nie patrzy krzywo,
mąż nie wyskoczy
dzisiaj na piwo.

Prezes nie bredzi,
Brudzio nie szczuje,
każdy dostojnie
się zachowuje.

Czysto wokoło,
ani papierka,
uśmiech ma dla nas
w banku kasjerka.

Korków na drogach
ani na palec,
sprzątnięty dworzec
i miejski szalet.

Proste chodniki,
dziur w jezdniach nie ma.
Prima Aprilis -
wcale nie ściema!;)