wtorek, 31 maja 2011

Nie zawsze


Kwitnie czosnek ozdobny, nazywany przez ogrodników rośliną kończącą wiosnę.

Nie zawsze coś piszę, choćby na kolanie,
nie zawsze mnie wena słodko pocałuje,
nie zawsze mi humor przyjdzie ze świtaniem,
nie zawsze w swych wierszach radość namaluję.

Czasem myśl dopadnie tak, jak błyskawica,
cierpka i bolesna, bez początku, końca...
z cienia niepamięci obraz swój przemyca,
z rytmu codzienności skutecznie wytrąca.

Trzeba więc od nowa nadać sens godzinom,
zmyć z palety myśli pejzaż zbyt zamglony,
przywołać optymizm, który gdzieś odpłynął,
złożyć czas z kawałków w pośpiechu zgubionych.

poniedziałek, 30 maja 2011

Na koniec maja



Nasza miłość pachnie, jak majowe kwiaty,
mak czerwieni żarem wzbudził pożądanie,
gdy trele słowików zawładnęły światem
gama uczuć dźwięczy najsłodszym kochaniem.

W fiołkowych kobiercach, kielichem magnolii
wypiliśmy toast za to, co najświętsze,
łodyżką konwalii na listku cykorii
tobie opisałam me pragnienia wierszem.

Przekwitły kasztany, zgasły bzu fiolety,
na estradę weszły piwonie i świerszcze,
róż aromat zagra czarodziejskim fletem,
miłość nam zakwitnie jaśminowym czerwcem.

niedziela, 29 maja 2011

Po co?



Można żyć bez śpiewu ptaków,
bez radości, zachwycenia 
tym, co kruche, jak kwiat maku, 
bez poezji, bez olśnienia...

Nie śniąc nigdy o obłokach, 
tak z dnia na dzień, jak najprościej,
w codzienności stawiać kroki
bez fantazji, bez miłości... 

Nie całując bzu w ogrodzie,
kiedy rosą lśniące kiście,
bez tęsknoty, marzeń co dzień, 
bez słów wzniosłych i perlistych...

Nie smakując muśnięć wiatru,
nie nurzając się w zieloność,
bez zachwytów nad dnia sacrum,
gdy zachodnie zorze płoną...

Bez tych szeptów, gwiazd na niebie,
tkwić w spokoju dniem i nocą,
bez czułości i uniesień -
tylko po co?

(z archiwum, poprawiony i uzupełniony)

sobota, 28 maja 2011

W zielniku myśli


Dla Jontka - moje fiołki bagienne kwitną do końca maja.


Zawciąg nadmorski.

Chociaż minie magia świeżej zieloności,
dni, co w każdej chwili barwą zachwycają,
czar wiosennych wzruszeń w swoich myślach moszczę,
zadbam, by na długo we mnie pozostały.

Chłonę niecierpliwie to majowe piękno,
ono jest ulotne, jak pajęcze nici,
w duszy mojej dźwięczy romantyzmu tętno,
serce podpowiada, rozum nie uchwyci.

Kiedy przyjdzie jesień szarym listopadem,
zima skuje lodem wszystko dookoła,
ja myślami będę w jabłoniowym sadzie,
akacjowy zapach do siebie przywołam.

Wrócą łąk dywany wiosennym wspomnieniem,
a w zielniku myśli fiołki się rozgwarzą,
tęczą barw wiosennych porozchmurzam cienie,
dodadzą mi siły do spełnienia marzeń.

piątek, 27 maja 2011

Piątek


Cebulica hiszpańska.

Piątek, gdy nawet ponuro wstaje,
to dzionek jasno mi się kształtuje,
kiepskim nastrojom się nie poddaję,
kawa cudownie dzisiaj smakuje.:)

Nic mnie złości i nie przeszkadza,
ludzie się stają bardziej życzliwi,
ranne wstawanie też mniej zawadza,
a budzik dzwoni tak jakoś tkliwiej...

Wyskoczę lekko sobie do pracy,
dziś dzień roboczy szybciej przemija,
stresy codzienne jakby mniej trapią,
za parę godzin nadejdzie chwila,

kiedy zapomnę o telefonie,
ważnych terminach, szefie, naradach,
w słodkie nieróbstwo siebie wygonię,
więc moja dusza cała w lansadach.:)

Chwilę oddechu dam swoim myślom,
boso pobiegnę łąką nad rzeką,
codzienny pośpiech do diabła wyślę,
majowy ogród już na mnie czeka.:)

czwartek, 26 maja 2011

Mamie...



Zawsze mnie widzisz dziewczynką małą,
choć dawno minął dzieciństwa czas...
Chciałaś mnie chronić przed światem całym,
kruchymi dłońmi pancerz mi dać.

Ty wciąż się martwisz o moje sprawy,
śmiejesz się ze mną i ze mną łkasz,
wspierasz w złych w chwilach, słowem pomagasz,
choć już niewiele od życia masz...

Kiedy w dniach buntu, młodzieńczych zrywów
w gruzy się walił cały mój świat,
Ty wskazywałaś mi sens tych zjawisk,
leczyłaś duszę, koiłaś strach.

By Ci dziękować, słów mi brakuje
i tylko w dłoniach ukrywam twarz.
Dobrze, że jesteś. Boże, dziękuję,
za ten dzień każdy, który Jej dasz.

(napisałam w 2010 r., nadal aktualny, drżę i nie śmiem jednego słowa więcej dopisać...)

środa, 25 maja 2011

Udany dzień


Orlik pospolity w naturze (foto z netu)


Moje orliki ogrodowe.

Kiedy rano wstałam, było tak ja zwykle,
słońce za firanką przecierało oczy,
ptaki rozśpiewane swym wiosennym cyklem,
kalendarz z uśmiechem w nowy dzień mi wkroczył.

Kawy nie rozlałam, nie zgubiłam kluczy
i na skrzyżowaniu nie stałam w kolejce,
nikt mi wygłaszał „życzliwych” pouczeń,
parę słów od serca napisałam wierszem.

Nie było ulewy, burz i gradobicia,
nikt też nie ogłosił żadnej nowej wojny,
w swym codziennym rytmie snuło nitkę życie,
a na niebie błękit w lekkie chmury strojny.

Nie spotkałam w lustrze żadnych nowych zmarszczek,
miękkie, białe puszki sypały topole,
myśli biegły lekko, jak z wiatrem dmuchawce...
pewnie wulkaniczny pył na to pozwolił.:))

wtorek, 24 maja 2011

Romantycy



Wciąż z głową w chmurach chodzą ulicą,
czas nie dodaje krokom powagi,
w okowach murów rymy swe liczą,
a w duszy tylko wiosny powaby.

Im jest za ciasno pośród kamieni,
w zgiełku silników, w spalin oparach,
tęsknią do wiatru, wolnej przestrzeni
w zamkniętych ścianach siedzą za karę.

Na grzędach myśli fiołki im rosną,
w kieszeni kasztan, wiersze w szufladach,
serca swe grzeją słońcem, miłością,
im na romantyzm nic nie poradzisz...:)

poniedziałek, 23 maja 2011

Na kolanie

Na początek króciutki fotoreportaż z wczorajszej, roztoczańskiej wędrówki.


Schody do nieba,


wilczomlecz migdałolistny, dość rzadko występująca roślina w Polsce,


storczyk - obuwik pospolity...


...bardzo rzadki, pod ścisłą ochroną, wpisany do Czerwonej Księgi Roślin ginących, w niektórych krajach całkowicie wytępiony przez kolekcjonerów.

Dzisiaj zaspałam... piszę prędko,
zegar pogania mnie tykaniem,
myśli chcę złapać rymu wędką -
kolejny wiersz mój na kolanie...

Niech Was ten ranek muśnie wiosną,
złocisty promień da świtanie,
irysów kraszę go wonnością -
i znowu wyszło na kolanie...

Zamkniętym w ramkach fotografii
czarem storczyka Was omamię,
przebłagać chcę, lecz czyż potrafię,
za wiersz pisany na kolanie?:)

niedziela, 22 maja 2011

Czyż można...


Kokoryczki i floks kanadyjski.

Codziennie przyroda nowością zachwyca,
w niej każda chwila jest niepowtarzalna,
w rytmie pór roku o nic nas nie pyta,
w wiosennym pięknie wciąż tak niebanalna.

Czyż można nauczyć liści poszumu,
wiatr im podaje coraz inne nuty,
bzom też nie dodasz nowego kostiumu,
w różach, fioletach zawsze jest osnuty.

Czyż można nie kochać rosy kryształków
drżących gałązek, gdy ptak się podrywa,
oczy wciąż cieszą te barwy, kształty -
niby nic nowego - duszę porywa.
****
Wszystkie rymy wiosna dziś mi zawłaszczyła,
więc nie będzie wiersza tylko wiatru powiew,
czyż można nie widzieć jej piękna i siły,
jeśli umiesz patrzeć, czekam na odpowiedź.:)

(napisany wczoraj, jako komentarz, poprawiony i uzupełniony)

sobota, 21 maja 2011

Zadbajmy o pogodę ducha


Goryczka wiosenna.

Tłumaczę, choć nie każdy słucha,
woląc z myślami wciąż się wadzić,
zadbajmy o pogodę ducha,
zły nastrój na nic nie poradzi.

Sobota, dobry dzień tygodnia,
do pięknych marzeń jakby bliżej,
spójrz, dziś inaczej jest, niż co dnia,
poranek miłym ciepłem liże.

Inaczej słonko rano wstało,
ciut filuterne ma oblicze,
kos się trzepocze, aż drży gałąź,
rosy kropelek już nie zliczę.

Ulica więcej ma uśmiechów,
czajnik też gwiżdże dziś weselej,
uruchom dobrych myśli echo,
do lustra popatrz trochę śmielej.

Kawa inaczej dziś smakuje,
sobotnim luzem przyprawiona,
aromat jej cudowny czujesz,
chwila pośpiechem niezmącona.

Rozjaśnij rankiem swoją duszę,
myśli pogodne chciej rozwijać,
wiosna dostarczy nowych wzruszeń -
ważna jest każda ciepła chwila.:)

piątek, 20 maja 2011

Na klawiaturze


Kwitnący berberys.

Dzisiaj nie potrafię z siebie nic wykrzesać,
wszystkie moje myśli usnęły wieczorem,
chociaż dzień wstał jasny, głowę mam w pieleszach,
promyk podpowiada, że już wstawać pora.

A ja chciałam zostać we śnie, gdzieś daleko,
w którym mi zabłysłeś, jak wschodzące słońce,
me marzenia biegły, jak nurt rwącej rzeki,
czułe struny serca ciepły wiatr potrącał...

Chłonę jego magię w różowym poranku,
zaklinam, by kiedyś jeszcze się powtórzył,
życie znów zamknięte w codzienności ramkach,
sen cichutko został gdzieś na klawiaturze.

czwartek, 19 maja 2011

Przepis na dobry dzień


Na początku maja rozkwita w lesie czosnek niedźwiedzi.

Mały promyk weź w dłonie,
przypraw lekkim uśmiechem,
dodaj trochę trochę fantazji,
wiatru szum, leśne echo...

Jeszcze szczyptę szaleństwa,
małą kroplę powagi,
odrobinę euforii
i zielone szparagi.

Wierzby długie warkocze,
lekki cień, chłód wieczoru,
dopraw nutką słowiczą
i lawendy kolorem.

Krzyk jerzyków nad ranem
i wczorajszą rozmowę
zagęść swoim marzeniem -
dobry dzień już gotowy.:))

O sens życia nie pytaj,
nie dam ci odpowiedzi,
lecz opiszę, jak pachnie
w lesie czosnek niedźwiedzi.:))

środa, 18 maja 2011

Chwila oddechu


Zakwitły ogrodowe chabry.

W ogrodzie wiersze rosną pod płotem,
na każdej grządce, ścieżce, trawniku,
myśli bujają z wiatrem, z obłokiem,
w słonecznym blasku i przy księżycu.

Smutki minęły, nie czas wspominać,
rozpamiętywać wczorajsze słowa,
maj się rozkwiecił w bzach i jaśminach -
wiosną czas sadzić kwiaty od nowa.

Więc spójrz czasami w ogród pachnący,
gdy chcesz odetchnąć od zgiełku świata,
poczujesz myśli moje gorące,
ukryte w barwach i aromatach.

wtorek, 17 maja 2011

Napisane nocą


Majówka gwiaździsta.
*********************************************************

(Napisane nocą)

„W aromatach maja” chciałam dzień zakończyć,
ale w jego czarze nikt się nie odnalazł,
powiem więc dobranoc, bo zaczynam wątpić,
czy kogoś to cieszy, co znów napisałam.

Może puste miejsce dam zamiast wstępniaka,
po co wiersze pisać – nikomu nie służą,
chociaż wena czasem daje mi buziaka,
lecz, zauważyłam, innych one nużą.

Po co komu fotki z mojego ogrodu,
z podglądania piękna, wiosny, lata, zimy,
tylko polityki czar "upojnych" wzwodów
może czyjeś oko na chwilę zatrzymać.

Już się ze mnie śmieją ludzie w okolicy -
po co piszesz wiersze, nikt ich wszak nie czyta.
Lepiej zostaw pustej kawałek stronicy,
a o jakiś wierszyk nikt Cię nie zapyta.

poniedziałek, 16 maja 2011

W aromatach maja

Kilka nowinek z mojego ogrodu.


Bez „Krasawica Moskwy”.


Bez „Marschal Foch”.


Konwalie w odmianie różowej.

Woń wiosny zalewa kaskadą ogrody,
feerią zapachów nieziemskich, jak bajka,
w ulotnym spektaklu wiatr niesie tę słodycz,
rozwiesza w powietrzu czarowną woalkę.

Spływa mi do serca delikatną stróżką,
zmysłom mym dodając soczystej purpury,
czasu, co upływa, zaprzecza wskazówkom,
nie pozwala myślom zaciągnąć się w chmurach.

W aromatach maja rodzą się pragnienia,
przy takiej scenerii wychodzą z ukrycia,
w niezapominajkach szukają spełnienia
i kwitną miłością, która sensem życia.

niedziela, 15 maja 2011

W deszczowych zasłonach


Kwiaty turzycy.

W deszczowych zasłonach maj ukrył swe czary,
zwiewność mgieł rozścielił na trawie i drzewach,
zziębnięty chór żabi gdzieś ucichł w moczarach,
poranek szarością bezkresną dziś ziewa.

A ja tak bym chciała, by wrócił w kolorach,
z rzęs moich scałował kropelki perłowe,
bo w maju na miłość, nie smutek, jest pora,
do wzlotów podniebnych wciąż serce gotowe...

Ja nie wiem, jak wiele jest majów przede mną,
więc z czarów wiosennych uplotłabym wieniec,
w strumykach mych myśli on nigdy nie zwiędnie,
a serce rozpali najczulszym wspomnieniem.

sobota, 14 maja 2011

Rocznica



Już roczek przeminął, nim się obejrzałam,
że będę blogerką wcale nie myślałam...
Maj wtedy był piękny, mniej więcej w połowie,
zaprosiłam gości. No i przyszli sobie. :)
Podarki przynieśli: czas i dobre chęci,
niemowlak już podrósł, dobrze się rozkręcił.
Trwał w letnich upałach, w złocistej jesieni,
w szarudze i mrozach, w majowej zieleni...
Słowiki śpiewały, deszcz szemrał cichutko,
ze słowem na serio, z satyrą, z łez nutką...
wierszami codziennie mych gości witałam,
a wyszło ich chyba już z pięćset, bez mała.
Poetom swych skrzydeł wena nie skąpiła,
w słowach komentarzy Ogródka jest siła,
z nimi już od roku nić wątków swych snuję -
za dary w Ogródku dziś Wszystkim dziękuję!:))

Jak zwykle, tak dzisiaj Was wszystkich wyglądam,
Zdrowie Ogrodników! Wiwat! Sursum corda!

piątek, 13 maja 2011

Wczorajszy post, zjedzony...


Wczorajsza fotka.




Czyżby ta żaba, to BLOGGER? Zjadła cały wczorajszy post wraz z fotką i Waszymi komentarzami. Bardzo przepraszam Wszystkich komentujących, ale to nie ja nabroiłam!

Wczorajszy post brzmiał tak:

Smak chwili

Lubię poezję, słońce, szmer liści,
wiatr i muzykę, obłok różowy,
sny me wczorajsze, szybki bieg myśli
w palecie marzeń wciąż kolorowej.

Lubię, jak ranek powoli wstaje,
promieniem złotym chmury uczesze,
gdy ze słonecznym rytmem zegara
otwieram wolno dnia mego zeszyt.

Lubię jak mówisz do mnie z uśmiechem,
gdy w słowach pachną fiołki, jaśminy,
brzmią jeszcze długo w mej duszy echem,
czarują zmysły, nim w dal odpłyną.

Lubię wieczorem po dniu zgiełkliwym
usiąść cichutko w moim ogrodzie...
bo wiem, że minie czar każdej chwili,
a na tym świecie jestem przechodniem.

czwartek, 12 maja 2011

Smak chwili


Szachownica kostkowata.

Lubię poezję, słońce, szmer liści,
wiatr i muzykę, obłok różowy,
sny me wczorajsze, szybki bieg myśli
w palecie marzeń wciąż kolorowej.

Lubię, jak ranek powoli wstaje,
promieniem złotym chmury uczesze,
kiedy słonecznym rytmem zegara
otwieram wolno dnia mego zeszyt.

Lubię jak mówisz do mnie z uśmiechem,
gdy w słowach pachną fiołki, jaśminy,
brzmią potem długo w mej duszy echem,
czarują zmysły, nim w dal odpłyną.

Lubię wieczorem, po dniu zgiełkliwym,
usiąść cichutko w moim ogrodzie...
bo wiem, że mija czar każdej chwili,
a na tym świecie jestem przechodniem.

środa, 11 maja 2011

Majowy sen



W szpalerze kasztanów wiatr cienie układał,
dotknąłeś mych palców niecierpliwą ręką,
obłoki sunęły pierzastą plejadą,
chór słowików dźwięczał miłosną piosenką.

A potem nam jaśmin żar zmysłów pobudzał,
z jego białych płatków dywan nam usłałam,
serca biły mocno w rytm wiosennej burzy
i takt podawały rozkochanym ciałom.
...
Znów za oknem ranek stroi się w kolory,
słodkie trele ptaków obcy dźwięk przenika,
żegnaj śnie majowy, chyba zbyt szalony...
codzienność podaje dzwonienie budzika.

wtorek, 10 maja 2011

Wiosenną nocą


zakwitły szafirowe goryczki na skalniaku


i bobrek trójlistkowy w oczku wodnym (w naturze pod częściową ochroną).

Wiosenną nocą, przy ciemnym niebie,
siedzę cichutko za klawiaturą,
literki milczą, słucham więc siebie,
minuta mija jedna, za drugą...

Już dobranocki wiersze wybrzmiały,
miłe dla duszy nuty wciąż dźwięczą,
myśli w marzeniach mi się splątały,
serce oplotły nitką pajęczą.

Parę impresji, porównań zwiewnych,
w głowie wciąż tylko chaos i zamęt,
miast poetyckich wzlotów podniebnych,
w dołku uparcie siedzę na amen.

Wino nalewam, co weny źródłem
już niejednego było poety,
pobudzić rymy umie wszak cudnie,
potem kieliszek drugi i trzeci...

Nagle - olśnienie! Literki tańczą,
włączam wesołą, skoczną muzyczkę,
wokoło kwiaty i pomarańcze,
więc wina jeszcze troszeczkę łyknę...

Wstaję zza biurka, puszczam się w tany,
ze mną korowód myśli, uniesień,
ekran i myszka, też ciut zawiani,
wiosenne rymy niosą w bukiecie.

Jive, samba, rumba i pasodoble,
taniec z gwiazdami w blasku księżyca,
on swoim światłem wielce nadobnym
tuli mnie w tangu z błyszczącym licem.

Poranny efekt mych pląsów nocnych
niechaj zasłoni mgiełki kulisa,
kawa podaje mi dłoń pomocną
i - proszę bardzo - wiersz się napisał.:))

(z archiwum - zmieniony i uzupełniony)

poniedziałek, 9 maja 2011

Moje credo

Trochę wiosny z mojego ogrodu.


Rajska jabłoneczka w pełnej krasie.


Zakwitł pełnik europejski.


Efekt kwietniowej randki żabiej pary w stawiku.


Kwitnie dąbrówka rozłogowa.

Szukam Go w ludziach i zwierzętach,
w pejzażu wiosny, w locie pszczoły,
w powszednim rytmie, czy też w święta,
choć nie po drodze mi kościoły.

Zachwytem duszy chwalę Światło,
w ludzkiej dobroci Go doznaję,
w radości życia, choć niełatwe,
w styczniowych mrozach, w ciepłych majach.

Bez feretronów, kap, sztafaży,
sztucznych formułek pustosłowia,
On w cichym wietrze z ptakiem gwarzy,
znajdę Go w kwieciu, wśród listowia...

Nie modlę się o zmiłowanie
i na zbawienie nie mam rachub,
obce mi wzniosłe pienia, łkania
z przyzwyczajenia lub ze strachu.

Widzę Go w tobie i w stokrotce,
w zorzy poranka, mgłach, ruczajach,
w figlarnych wąsach małej kotki
...i w wierszu, który napisałam.

niedziela, 8 maja 2011

Carpe diem!

Jeszcze parę impresji białowieskich...









Gdzie ja tak biegnę, dokąd zmierzam,
ciągle myślami jestem dalej,
plany na życie wciąż poszerzam,
wizje aż nazbyt mam zuchwałe...

Na horyzoncie myśli - „jutro”,
nie wiedząc co się dzisiaj zdarzy,
głowa w dobowym rytmie musztry
i wciąż za krótkie chwile marzeń.

Tak uciekają mi godziny,
dni i tygodnie, pory roku,
następne wiosny, nowe zimy...
Czas, by na chwilę zwolnić kroku.

On taki prędki w przemijaniu,
złapię go dzisiaj choć na chwilę,
nie wiem, co jutro będzie dane -
liczy się dziś. Więc carpe diem!:)

sobota, 7 maja 2011

Wczorajsze kartki z podróży


Szczawik zajęczy w rzadkiej, różowej odmianie.


Różowe piękno pączków dzikiej jabłonki.


Dąb zrośnięty z sosną - w czułych objęciach na zawsze.


Fiolek bagienny.


Paprotki rosną nawet na drzewach.


Sosna kołnierzykowata (układ kory) w rezerwacie "Siemianówka".


Najstarsza sosna w Puszczy Białowieskiej.

Budzi mnie powiewem zapach mokrej ziemi,
obiecując czule radość dnia już bliską,
w rowie pęk kaczeńców złotawo się mieni,
powitanie szepczą wierzby jasne listki.

Dzień, choć jeszcze wczesny, śpiewa skowronkami,
one słodkim trelem ranek otworzyły,
pod żaglami chmurek suną dwa żurawie,
ciepły wiatr dodaje wiotkiej brzozie siły.

Dzisiaj będę żegnać magię leśnej ciszy,
już wspomnienia słodko duszę ogarniają,
niewypowiedziana, jednak wciąż ją słyszę,
znajdę jej impresje w przyszłorocznym maju.

piątek, 6 maja 2011

W bukiecie tęsknot


Dziwna odmiana zawilca - kilkakrotnie większy od zawilca gajowego, o podwójnych płatkach.


Groszek wiosenny.


Delikatny urok kwiatu czworolistu.


Rozlewiska Narewki.

Pozbieram wszystkie me tęskne myśli,
co nie związałam ich jeszcze w słowa,
z majowym słonkiem tobie je wyślę,
w bukiecie tęsknot zapach bzu schowam.

Może ci sprawią trochę radości,
chmury przegonią dziś z twojej twarzy,
musną, jak piórkiem, uczuć czułością,
barwą wiosennych kwiatów rozmarzą...

Do moich tęsknot jeszcze dołożę
dobrej nadziei listek zielony,
aby zapuścił w twej duszy korzeń,
dzwonkiem konwalii szczęście wydzwonił.

Może je spisać dziś się odważę
na białych płatkach kwitnącej wiśni,
na nich rozścielę pejzaż mych marzeń...
Twoja odpowiedź niech mi się przyśni.