piątek, 30 listopada 2012

Dopóki...

Trzy późnojesienne zachody słońca: mój - nad Lublinem z minionej niedzieli...
...nad Sandomierzem - w fotografii Andrzeja...
... i  nad Kazimierzem, zwiastujący mroźną noc. Fotografia zrobiona w listopadzie przez Bartka Michałowskiego, znakomitego kazimierskiego akwarelistę (źródło facebook).
Dopóki...

Wiatr z deszczem plącze się za oknem,
nostalgią cienie rozedrgane,
listopad mruczy songi słotne,
mgłami powita znów poranek.

Noc gwiazd w koszyku nie przyniesie,
szmer suchych liści mąci ciszę,
tak długo starczy nam uniesień,
dopóki jeszcze wiersz się pisze.

Dopóki marzeń srebrny obłok
w zgrzebnej szarości nie utonie,
dopóki dzień rozjaśniam tobą,
to nie jest jeszcze świata koniec.

środa, 28 listopada 2012

Przed jesiennym świtem

Wszystkich romantyków zapraszam pod koniec listopada na spacer po nałęczowskim parku...
... z taką sympatycznie wyglądającą przewodniczką:)
Śpiącemu dywanowi z liści...
... kolorytu dodaje zieleń trawy i  rudość modrzewi.
Lustereczko, powiedz przecie... a może totalna rezygnacja? ;-)
Ostatki zieleni na wierzbach.
Stali bywalcy stawu z tegoroczną parką młodzieży łabędziej.
Urocze zakola Bystrej.
Łąka nad Bystrą z serduszkiem jesiennego nieba.
... a na niej jeszcze kwitną listopadowe kaczeńce.
Berberysy nadal w ognistych tonacjach.
A leszczynowe kotki już czekają na wiosnę:)
 Przed jesiennym świtem

Zasypia cicho róża w słomianym chochole,
ogniska dopalają krzewy rdzaworude,
w spadających liściach żar uczuć nie poległ,
wiatr za oknem mruczy jesienną etiudę.

Wkrótce dzień nastanie, z tobą jej posłucham,
wszystkie lśnienia lata do wierszy pochowam,
a kiedy zimowa przyjdzie zawierucha,
w nich odnajdziesz moje najgorętsze słowa. 


(z zasobów archiwum) 

niedziela, 25 listopada 2012

Z uśmiechem

Jeszcze trochę słonecznych okien listopada. Zdjęcia ze spaceru w skansenie w minioną niedzielę.
Na tle błękitu nieba ciepłe brązy wierzb...
... a w trawie uśmiechają się stokrotki.
Jagódki ligustru - przepyszna, ptasia stołówka:)
Gałązki dławisza z kolorowymi owocami.
:-)
 Z uśmiechem

W pochmurny poranek, kiedy w sennej ciszy,
na mglistej pościeli ociąga się promień,
ptaki nie zagrają na nieba klawiszach,
dźwięk radosnych myśli nie chce się przypomnieć.

Przywołam z pamięci wiosenne obrazy
z zapachem konwalii, kiedy chłód dokucza,
gejzery radości może innym razem -
odrobinę ciepła w uśmiechu poszukam.

Listopad za chwilę swoją rewię skończy,
z okowów nostalgii czas się już wyzwolić.
Przyślij mi swój uśmiech ciepłych uczuć gońcem,
odeślę ekspresem, jeśli mi pozwolisz... :-)

(na kanwie różnych strof  z archiwum i szuflady)

piątek, 23 listopada 2012

Pogodny dzień

Jeśli ktoś myśli, że pod koniec listopada nic nie kwitnie, to jest w błędzie. Bratki mają się całkiem dobrze.
Kolorowy kobierzec z kwiatów i przebarwionych listków rozchodnika.
Malwa przytuliła się do płotu. 
Moje róże w ogrodzie też jeszcze nie śpią...
... a ta piękność ma nawet świeże pąki:)
Pogodny dzień

Nieśmiały promień oknem wpadł,
w ostatnim liściu zamigotał
i poweselał nagle świat,
choć jesień już zamyka wrota.

Chmury rozgonił wiatru szept,
w rudawej ściółce słońca prześwit,
pomimo chłodu cierpkich drżeń,
róża w chochole jeszcze nie śpi.

Przymglony pejzaż nagle znikł,
gdy powiedziałeś jedno słowo
tak, jak nie mówił tego nikt,
zbudziłeś wiosnę kolorową.

Wszystko zalśniło, jasny dzień,
niebo się śmieje tak błękitnie...
Kochanie, już na pewno wiem,
że w listopadzie miłość kwitnie.

poniedziałek, 19 listopada 2012

Zawsze razem

Kilka moich listopadowych fotopejzaży z niedzielnego spaceru po skansenie.
Lustra jesiennej nostalgii...
Liście już zagrabione...
...pozostały resztki złota na modrzewiach,  karmin dzikich róż...
... i cynobrowo-ognisty krzew berberysu.
... tuż przed zachodem słońca...
Zawsze razem

Daj mi klucz do twoich myśli
przebudzonych gdzieś nad ranem,
kiedy jesień sypie liśćmi,
dnie w szaru zaplątane,

daj mi tęskność twoich oczu
gdy tak patrzysz w zimną przestrzeń
i zmęczenie, gdy na zmroczu
już czasami żyć się nie chce...

W szarość świtów, mgły, zawieje,
dam ci garstkę swoich marzeń,
rozświetlimy beznadzieję -
w nich jesteśmy zawsze 
razem...

sobota, 17 listopada 2012

***(W taki mglisty ranek)

Listopadowe ostatki. Czeremcha amerykańska potrafi cudownie rozświetlić prawie nagi las.
Jagódki berberysu jeszcze nie całkiem oskubane przez ptaki.
Stokrotki kwitną dopóki ich śnieg nie przykryje...
I jeszcze można skorzystać ze słodyczy ostatniego jesiennego krokusa :)
***W taki mglisty ranek

W taki mglisty ranek wyczaruję słowa,
by ogrzały cierpkie chłody listopada,
pośród sepii, brązów karmin uczuć schowam,
kwietnych łąk wspomnienia w strofy poukładam.

Czas przysiadł na kroplach ostatnich jarzębin,
mimozom od szronu suknie spopielały,
w ciepłych frazach wiersza moja miłość tętni,
kiedy jesień w smętkach pogubiła miary.

I cóż, że zabrakło kolorów w ogrodach,
ptaki nie zagrają na klawiszach nieba,
gdy mnie tulisz myślą wraca znów pogoda
i za wiosną tęsknić już mi nie potrzeba.

czwartek, 15 listopada 2012

Pstryk!

Księżyc o jesiennym poranku.
Drzewa ziewają w mglistej bieli ...
...czas na dzień dobry:)
 Pstryk!
(w krzywym zwierciadle - autosatyra)

Dzienny rytuał budzik głosi,
wiatr cicho głaszcze nagie drzewa,
sen z powiek nie chce się wypłoszyć,
poranek w mglistej bieli ziewa.

Czas mnie do przodu ciągle goni,
dla marzeń zwykle niełaskawy,
jesień w szarawych barw odsłonie,
myśli zapadły w snu enklawy.

W świetle łazienki jakaś zjawa
w codzienne chwile brnie pomału,
w zaraniu dnia się zastanawia,
jak dzisiaj dotrzeć do finału.

Lustro się śmieje wniebogłosy,
do zwierzeń mnie już prowokuje,
ty śpisz, a ja mam słów niedosyt...
Pstryk! I już wierszem cię całuję.
;-)*

wtorek, 13 listopada 2012

Roztocze w listopadzie

Niech mi ktoś powie, że listopad jest szary i bezbarwny... złoto  brzóz i modrzewi w wielu odmianach, rudości grabów i buków, wszelkie odcienie brązów, ochr, trochę sepii i przytłumionych seledynów, lekko przymglone błękity...
W płowowłosych trawach można utonąć.
Droga z Bukowej Góry.
Malarz wspomnień zostawił trochę barw na czubkach brzozów i krzewach dzikich jeżyn.
Widok na wieś Sochy z Bukowej Góry. Niebo nie zniknęło, tylko lekko się rozbieliło w delikatnej mgiełce.
Listopadowa nostalgia...
L
Dzieżki pomarańczowe w innej odsłonie - tutaj pojedynczo. 
Leśna impresja z plamką złota.
Koniki polskie cały rok przebywają pod gołym niebem; tu rodzą się, jedzą i śpią. Ten z prawej, to tegoroczny źrebak.
Dziko rosnąca jabłoń na polu...
.... z  niczego sobie owocami. :)
A do porannej kawy jesienna dekoracja sprzed zajazdu "Czar Roztocza".
Dzisiaj, dla urozmaicenia, trochę fotografii z mojej listopadowej wędrówki po Roztoczu w okolicach Zwierzyńca w minioną niedzielę.
I tradycyjnie już - przy dużej ilości zdjęć - zapraszam do strefy wolnosłownej i wolnomuzycznej.
Przyjemnych wrażeń z oglądania i ciekawych inspiracji. :)*