
Tym razem autorstwa Bobika. Gdy zamieściłam swoją Najnowszą historię Polski (2.09.10.) na jego blogu, dopisał parę istotnych myśli, a że swego czasu Bobik dał ogólne przyzwolenie na przedruki swoich wierszy, czynię to niniejszym z prawdziwą przyjemnością :).
Gdy Jarek z wiernym swym oddziałem
wreszcie nam raju stworzył zręby,
mógłby na laurach złożyć ciało
i czasem tylko sadzić dęby.
Lecz dalej się jak Syzyf trudzi,
bo hydrze wciąż odrasta głowa,
za pięć dwunasta dzwoni budzik
i hiena skrada się różowa.
Znużony bojem nieustannym
PiS mógłby spać we własnym domu,
niestety, z każdej niemal wanny
wygląda Michnik, stary komuch.
Za każdym rogiem Tusk się czai
z liberalizmu grubą rurą…
Nie, Jarek nie da się wyjaić
spokojem i emeryturą!
Do krwi ostatniej, do upadu,
przez ogień i piekielną siarkę!
Że szepczą ludzie: spieprzaj dziadu?
Eee, te numery to nie z Jarkiem.
Że będą zgliszcza i ruiny?
Że grandę będzie gonić granda?
Ha! Zobaczycie, takie syny,
kto na tych zgliszczach zatknie sztandar!
Autor: Bobik, źródło: blog Bobika
No i znowu mnie podkusiło licho, żeby jeszcze coś dodać (wszak niekończąca się historia!):
Ze swych szeregów się pozbędę,
fałszywych wieszczów, krytykantów,
siać defetyzmu tu nie będą,
ni żadnej wrogiej propagandy.
Bajkopisarza pogoniłem,
niech se wymyśla nowe dziady,
Migalski też wnet będzie pyłem,
a reszta pójdzie w jego ślady!
Bo ze mną tylko dzielne woje,
co mi bez przerwy przytakują,
w lot odczytują myśli moje
i za plecami mi nie knują!