Widok na Beskidy z okolic Bobowej.
Zabytkowy jednonawowy kościółek z XV w., zbudowany z łupanych kamieni...
...z gotyckim portalem.
Synagoga...
... klucze... niedaleko.
Stara pompa abisynka, niespotykany już widok (czynna!).
Kirkut na stoku...
... skąpany w mimozie (nawłoci)...
... czas zaciera ślady...
... kwitnie na nim różowy krwawnik, rzadki w naturze.
Tak niedawno jeszcze wiatr nad Beskidami
pieścił moje włosy i śpiewał z obłokiem,
w maju trel słowików budził mnie nad ranem,
a brzask już o czwartej zaglądał do okien.
Wszystko się zmieściło w przydzielonym czasie,
przed sianokosami pachniały akacje,
aromat jaśminów miał cudowny zasięg,
wczesna wiosna grała w miłosnych pulsacjach.
W ulewie kolorów, w spełnionej zieleni
dziś odchodzi sierpień złocąc liście brzozom,
w śliwkowej sukience zdobywał przestrzenie,
a wrzesień u progu już pachnie mimozą.
Cykliczność przyrody dostarcza uniesień,
chociaż przemijanie niełaskawe ciału,
w każdą nową zimę, wiosnę, lato, jesień,
z dziecięcym zachwytem co rok wchodzę śmiało.