
(fot. Andrzej)

(fot. Andrzej)
Przy blasku księżyca
Jesienne wieczory są wczesne i długie,
pełne westchnień wiatru w zachodzącym czasie,
za oknem szarzeje drzew bezlistny ugier,
w ciemnych barwach milkną codzienne hałasy.
Już późno. Powoli układam swe myśli,
wiatr szarpie gałęzie w latarni półcieniach,
doba wolno kończy swój codzienny wyścig,
na estradę nocy wkraczają marzenia.
Zanim sen mnie weźmie w zbyt szybkie objęcia,
gwiazdy podzwaniają w srebrzyste klawisze,
spokój w siebie wlewam po dziennym zamęcie,
przy blasku księżyca miłość wierszem piszę.