Powered By Blogger

czwartek, 18 listopada 2010

Do rymu :)


Obiecana cerkiewka w Bartnem – dla Andrzeja F.


A takie cacko znalazłam w krzakach tuż za cerkwią. Pewnie jeszcze z czasów wysiedleń Łemków; może ktoś coś więcej wie?

Ciemno z rana, buro wszędzie,
już do wiosny tak to będzie...
Chmury płyną w takt miarowo,
a ja czuję się... do rymu.

Znikło słonko gdzieś w cholerę,
znowu muszę jechać w teren...
Myśli drętwe, jak te słupy,
wszystko dzisiaj jest... do rymu.

Blogger wczoraj zbuntowany,
szalał trochę jak pijany...
Jak dziś będzie tak swawolić,
to go muszę... też do rymu.

Lecz się chandrze nie poddaję,
niech gdzieś idzie na rozstaje,
niech nie siedzi mi w chałupie,
bo oberwie wnet po... rymie!

Humor sobie poprawiłam,
śmieszny wierszyk ułożyłam,
prezes mnie dziś nie zaszczuje -
wszak jest tylko zwykłym... rymem!

środa, 17 listopada 2010

Wesoły kawałek



Spotkali się kiedyś o zmroku, pod płotem,
kompletna kretynka z miejscowym idiotą.
Kompletna kretynko – idiota jej prawi -
ratować trza wodza, co Polskę chce zbawić.
Wódz Ruskim nie wierzy, więc trzeba, kochana,
wyjaśnić tę sprawę dziś u Wuja Sama.
Wuj Sam ma nagranie, trza więc molestować,
by zechciał co prędzej ten smród wykasować.
A kiedy kretynko wujowi zatańczysz,
znów będziesz ministrem, a ja policmajstrem.

Wuj Sam na nich spojrzał, na uśmiech się sili -
gdzież taką kretynkę z idiotą wpuścili?!
I tak im powiedział: fuck off stąd en block,
ja teraz mam sjestę - bye, bye, five o'clock!

wtorek, 16 listopada 2010

Dynie, JOT KA i buty



Dzisiaj proponuję wiersz Tadeusza (tigger1), który autor zostawił w ogródku nocą, 11 listopada. Myślę, że warto go zaprezentować jako wstępniak, gdyż przez komentarze trzeba się przebijać, a tak widać go w całej krasie.
Zainspirowana tym tekstem, a także pewnymi BUTAMI, dorzuciłam kilka własnych zwrotek.

JOT KA

Wierchuszka PiS-u debatuje
Kto w Partii szkodnik jest i wróg,
Bo zrozumiały smętne wuje,
Że naród ma ich koło nóg.

Prezes nie ufa już nikomu,
Spisek i zdrada - on to wie.
Pójdzie zapyta kota w domu,
Kogo tym razem pozbyć się.

Ale kot zasnął na poduszce,
Samotny prezes myśli tak:
"Trzeba powierzyć sprawę wróżce,
Niech da wskazówkę albo znak"

Na stole kula kryształowa
I wróżka już odpowiedź zna.
"Najbardziej partii szkodzą słowa
Kogoś, kto zwie się Jot i Ka"

Myśli więc Biuro "Kim jest Jot Ka?"
Od świtu aż po nocy kres,
Może ta wróżka to idiotka?
Toż Kurski wierny jest jak pies.

Lecz geniusz szefa spory studzi,
Gdy stwierdza "Ja już prawdę znam -
Jot to Jakubiak, Ka to Kluzik",
Trzeba usunąć każdą z dam.

Antek, co był układów łowcą,
Nie zdradzi, że to wszystko bluff
Paranoikom i Spiskowcom,
Bo przecież JK to ich szef.

Autor: tigger1
******************************
BUTY

Były paprotki, ładne buzie
śpiewały songi, klaskał szef,
z gracją służyły i na luzie,
lecz to był tylko szefa bluff.

Paprotki jemu zaszkodziły -
kazał usunąć już ten chwast,
na ładne buzie brak mu siły,
więc nie powrócą już do łask.

Teraz szef o nich gadać nie chce
słowa nie powie ni na łut,
w pysze się kiwa, jak w łódeczce,
w zębach zaś miele słowo "BUT".

Bo buty zawsze miał w pogardzie,
słomę w nich nosił z wdziękiem dam,
na górnej półce jego znajdziesz
jeno tandetny trep i chłam.

Czy dalsze części garderoby
szef będzie rzucał nam do stóp?
Onucę z Poncyliusza zrobi,
Bielan zaś może być dessous.

Szef zaś w konwencji Maliniaka
pokaże swój wytworny szyk,
wszak świetnie na nim leży waciak
i do kopania też ma dryg!

poniedziałek, 15 listopada 2010

Spuść wodę...


Jesienny bonus (całkiem nie a propos wstępniaka). Naturze pomyliły się pory roku – wczoraj zakwitły kaczeńce na łące nad Bystrą w Nałęczowie.

Wódz się wypróżnił hen, u górali -
poważne państwo będzie budować,
owieczki wszystkie zegnał gdzieś z hali,
Koreę w kraju chce nam fundować.

Zmiany więc będzie robił od dołu,
bo góra wszakże jego dziedziną,
i z owieczkami swymi pospołu
dół już wykopał, szaluje śliną.

Państwo poważne tu nam nastanie,
gdy w każdej wiosce, na każdej włości,
pomnik dla Lecha wszędzie powstanie,
jak świebodziński król, w swej wielkości.

I o koronie trzeba pamiętać -
ten świebodziński wzorzec się nada,
świat wnet przed nami będzie wymiękać -
Rio de Janeiro niechaj wysiada!

Co dzień pochodnie w wioskach zapłoną -
żaden się pijak nie zawieruszy,
po co latarnie, wszak to za drogo,
a blask pochodni miły dla duszy.

Swą zaś strategię wódz nam do ręki
wszystkim dostarczy na zawołanie
i od tej pory nie zaznasz męki,
bo łatwe będzie twe wypróżnianie.

Po tym efekcie wypróżnień wodza,
fetor się rozniósł wielki po świecie,
więc telewizor wyłączam w trwodze
i szybko wodę spuszczam w klozecie!

niedziela, 14 listopada 2010

Pochwała prania


Jesienny urok w puszystych nasionkach powojnika pnącego.

Gdy wisi na sznurku, na wietrze powiewa,
to w duszy mi wszystko od rana aż śpiewa,
bo jakże to miło, gdy w czystej bieliźnie
człek rusza do boju naprawiać ojczyznę.

Te białe bluzeczki, świeżutki sweterek,
od razu poprawią mi złą atmosferę,
co wokół stwarzają nam wciąż politycy,
dla których już czystość niewiele się liczy.

Wciąż grają ci oni na brudnych swych nutach,
w śmierdzących koszulach i z błotem na butach
przez okno mi włażą, rozdają ulotki,
swe brudy roznoszą przez miasta, opłotki.

Za tydzień zrobimy przepierkę powszechną,
opłotki i miasta od smrodu odetchną.
Pochwałę więc prania dziś głoszę w podskoku -
następne odbędzie się już w przyszłym roku!

sobota, 13 listopada 2010

Dziękuję!



Pół roku dziś mija, jak blog mój otwarty.
Pytałam każdego. Na serio, na żarty,
przy wietrze i słocie, przy pięknej pogodzie,
co myślisz człowieku o życia urodzie?
Tu tłum polityków odbicie swe dostał -
niejeden wyzwaniom dziejowym nie sprostał...
Słowiki śpiewały, deszcz szemrał cichutko,
ktoś zadbał, by inny nie poddał się smutkom...
Poetom swych skrzydeł tu wena dodała -
niejeden by Nobla już dostał, bez mała...
Ja z Waszą pomocą nić wątków swych snuję -
za dary w ogródku dziś Wszystkim dziękuję!:)

Liczba wyświetleń blogu od początku jego istnienia (bez moich):
Polska - 37 514
Niemcy - 3 132
Stany Zjednoczone - 339
Wielka Brytania - 221
Holandia - 200
Luksemburg - 195
Kanada - 147
Brazylia - 39
Szwajcaria - 34
Indie - 24

Godz. 12:25 - licznik odwiedzin: 80005

piątek, 12 listopada 2010

Kocham ten kraj...


Kazimierska fara i topole z jemiołą.


Listopadowe przylaszczki w wąwozie w Kazimierzu Dolnym.


Kos upodobał sobie owoce irgi.

Werble do szturmu nam nie grają,
nie trzeba bębnić w górne tony,
piękno Twych dźwięków słyszę w maju,
i w listopadzie oszronionym.

Kocham me stare, dumne miasto,
choć ciasnych ulic nic nie zmieni,
i blask latarni, zanim zgasną
nad historycznych murów cieniem.

Zachody słońca nad jeziorem,
rześkie powietrze górskich szlaków,
poleskie łąki przed wieczorem,
pełne świergotów i zapachów.

Pola zasnute mgłą jesienną,
stare kapliczki gdzieś przy drodze,
maleńkich siół codzienne tętno,
opadłe liście w mym ogrodzie.

I nie wiem, czy to patriotyzm,
że wciąż chcę być w tym pięknym Kraju,
choć żyją dziwne w nim istoty,
i choć daleko mu do raju...