
Dzisiaj proponuję wiersz Tadeusza (tigger1), który autor zostawił w ogródku nocą, 11 listopada. Myślę, że warto go zaprezentować jako wstępniak, gdyż przez komentarze trzeba się przebijać, a tak widać go w całej krasie.
Zainspirowana tym tekstem, a także pewnymi BUTAMI, dorzuciłam kilka własnych zwrotek.
JOT KA
Wierchuszka PiS-u debatuje
Kto w Partii szkodnik jest i wróg,
Bo zrozumiały smętne wuje,
Że naród ma ich koło nóg.
Prezes nie ufa już nikomu,
Spisek i zdrada - on to wie.
Pójdzie zapyta kota w domu,
Kogo tym razem pozbyć się.
Ale kot zasnął na poduszce,
Samotny prezes myśli tak:
"Trzeba powierzyć sprawę wróżce,
Niech da wskazówkę albo znak"
Na stole kula kryształowa
I wróżka już odpowiedź zna.
"Najbardziej partii szkodzą słowa
Kogoś, kto zwie się Jot i Ka"
Myśli więc Biuro "Kim jest Jot Ka?"
Od świtu aż po nocy kres,
Może ta wróżka to idiotka?
Toż Kurski wierny jest jak pies.
Lecz geniusz szefa spory studzi,
Gdy stwierdza "Ja już prawdę znam -
Jot to Jakubiak, Ka to Kluzik",
Trzeba usunąć każdą z dam.
Antek, co był układów łowcą,
Nie zdradzi, że to wszystko bluff
Paranoikom i Spiskowcom,
Bo przecież JK to ich szef.
Autor: tigger1
******************************
BUTY
Były paprotki, ładne buzie
śpiewały songi, klaskał szef,
z gracją służyły i na luzie,
lecz to był tylko szefa bluff.
Paprotki jemu zaszkodziły -
kazał usunąć już ten chwast,
na ładne buzie brak mu siły,
więc nie powrócą już do łask.
Teraz szef o nich gadać nie chce
słowa nie powie ni na łut,
w pysze się kiwa, jak w łódeczce,
w zębach zaś miele słowo "BUT".
Bo buty zawsze miał w pogardzie,
słomę w nich nosił z wdziękiem dam,
na górnej półce jego znajdziesz
jeno tandetny trep i chłam.
Czy dalsze części garderoby
szef będzie rzucał nam do stóp?
Onucę z Poncyliusza zrobi,
Bielan zaś może być dessous.
Szef zaś w konwencji Maliniaka
pokaże swój wytworny szyk,
wszak świetnie na nim leży waciak
i do kopania też ma dryg!