Powered By Blogger

czwartek, 25 listopada 2010

Poranny blues



Znów nowy dzień przez okno wszedł
i wszystko z rąk mi leci,
wokoło jeszcze mruczy zmierzch,
a wiersz się nie chce klecić...

Okiem zaspanym patrzę w krąg,
dzień nie chce dać buziaka,
na dworze zimny wiatru song -
mój sen gdzieś dał drapaka...

Wichury szum, okiennic skrzyp
natrętnie w głowie brzęczą,
różany chochoł z zimna drży,
bo płaszczyk ma za cienki.

Choć wczoraj krążył biały puch,
lecz nie chciał zostać dłużej,
za oknem tylko deszczu plusk
i ciemny krąg kałuży.

Kawa dziś też nie cieszy mnie,
wciąż myśli takie kruche...
tykaniem zegar brzydko klnie,
odganiam go jak muchę.

Listopadowa szarość dnia -
noc w dobie się rozrosła,
księżyca owal skryła mgła...
kiedy znów będzie wiosna?

środa, 24 listopada 2010

Czarna groteska



Zbrodnia to nie słychana,
nowa PiS-u wygrana
tak wstrząsnęła posadą wszechświata,
członki mu się buntują,
z partii wciąż emigrują,
i zaczyna się nowa krucjata.

Zgrozą wieje dokoła,
nikt prezesa nie woła,
a odprawić tu trza suplikacje,
już piętnastu umknęło,
drzwi za PiSem zamknęło,
choć wiadomo, on zawsze miał rację.

Elektorat był głupi,
mądrych haseł nie kupił
i ostały się mu dwa bastiony,
tam też rządzić nie będzie,
w koalicję nie wejdzie
i zwycięstwo wszak ma roztrwonione.

Przejdzie jesień i zima,
innych nikt nie powstrzyma,
znów powiększy się czarna groteska,
słupki jeszcze opadną,
łajba pójdzie mu na dno,
siódmy raz wyląduje na deskach!

wtorek, 23 listopada 2010

Bez zmian


Owocki irgi wierzbolistnej.

Gdy budzik dzwoni mi w dzień po wyborach,
patrzę wokoło, czy jest nowy owoc?
Na zmiany przyszła właśnie dobra pora -
a tu to samo, bez zmian, jednakowo.

Trend wszakże dobry, choć piąta przegrana.
Wódz jest na topie, bo twardy z niego gość,
obmyśla nową strategię od rana,
bo tych przegranych, on nigdy nie ma dość.

Tak samo głupia jestem jak przedwczoraj,
te same myśli dręczą me sumienie,
obok Sodomy, ta sama Gomora,
wciąż takie samo wodza uwielbienie.

Już jest po wszystkim i urny zamknięte.
Goryczy żaden miód mi nie osłodzi,
Że jakieś zmiany? Nothing, niet and niente.
Jak zwykle u nas. O co więc mi chodzi?

poniedziałek, 22 listopada 2010

Marzenia Robespierre’a


Trochę wiosny jesienią ... w moim ogrodzie właśnie zakwitł pierwiosnek.


Listopadowy zachód słońca.

Poniedziałek zaczynam nowym wierszem Tadeusza (tigger1), świeżutko podrzuconym do ogródka wczoraj przed północą. Jak zwykle świetna satyra polityczna, warta rozpowszechnienia.

"Mam kilka marzeń do realizacji
i w tajemnicy wyjawię je, w skrócie
Zmienić oblicze polskiej demokracji,
by iść do przodu - nie jak z dziurą w bucie.
Z partii usunąć (z tym sobie poradzę)
ludzi związanych z byłym prezydentem,
żeby z prezesem silną stworzyć władzę,
zanim się wyśle prezesa na rentę.
Potem wybory. Kurski chłop niegłupi.
Zrobi kampanię… ciemny lud to kupi.

Marzenie drugie to zostać premierem.
Wprowadzę wtedy środki nadzwyczajne.
Wreszcie policzę się z Leszkiem Millerem.
Wyrok zapadnie na rozprawie tajnej.
W prawie konieczne zarządzę reformy,
bo procedury krępują mi ruchy.
W kajdankach zdejmie się posłów Platformy
(z wyjątkiem pięknej pani poseł Muchy
- jej podobiznę podziwiam zachłannie,
kiedy z laptopem siedzę sobie w wannie).

Myślę co zrobię z Januszem pajacem.
W Radiu Maryja będzie głosowanie:
Wydać Obrońcom Krzyża pod Pałacem,
czy “specjalistom” dać na grillowanie.
Długo i gorzko będą ci płakali,
co kiedykolwiek coś mi zawinili
Ci co się w szkole ze mnie naśmiewali,
kardiochirurdzy co kogoś zabili.
I ci co będą w moim kapowniku,
kiedy podsłuchów założę bez liku.

Kiedy załatwię sprawy osobiste.
Urządzę czasem parę prowokacji.
Raz na rok zrobię wokół Wielka Czystkę.
To będzie nowa forma demokracji.
I będzie prawnie oraz sprawiedliwie.
Bez partii, mediów, sporów ani szumów.
Głową narodu, uprzedzam uczciwie,
będę do śmierci - zgodnie z wolą tłumów.
…Tak sobie marzę Ojcze Dyrektorze."
– "Mocno popieram, Bóg ci dopomoże."

autor: tigger1

niedziela, 21 listopada 2010

Stypa



Późną nockę po wyborach
będzie miał w pamięci świat.
Życie nam popłynie już po innych torach,
zbierze się ferajny kwiat.

Urny będą otworzone,
poznasz co wyborów smak.
Dusze już niektórych wielce zatrwożone
no, a herszta trafi szlag.

Harmonia u nich już nie zagra, nie -
niech światłość wiekuista świeci.
Spadajcie, bo się może skończyć źle!
Na stypie bawimy się!

Kto znał herszta ten miał mojrę,
ale dwie nie znały jej.
Kopa wnet dostały, poczuły dintojrę,
jęczą dziś z przyczyny tej.

Wiatr, latarnie, ledwo świcą,
smętnie gwiżdże Antek stróż,
nad otwartą urną szybko głosy liczą
i nie będzie zmiłuj już.

Harmonia u nich już nie zagra, nie -
niech światłość wiekuista świeci.
Spadajcie, bo się może skończyć źle!
Na stypie bawimy się! O le!

sobota, 20 listopada 2010

Głowa do góry


Delikatnej kobei wcale listopad nie przeszkadza.

Właściwie nic mi nie brakuje -
mam dom, rodzinę, powodzenie,
deszcz mi humoru też nie psuje
i nawet wiatru zawodzenie.

Oddycham równo, śpię spokojnie,
głowa do góry – to dewiza,
choć mi nie zawsze jest upojnie,
choć życie czasem naubliża.

Wciąż dobrych stron uparcie szukam,
lekcji złych parę też pobrałam,
każde zdarzenie jest nauką,
choćbym mądrzejszą się nie stała.

Światłem maluję dni codzienne,
nadaję życiu barwy, tony,
humorem kraszę nieodmiennie,
odganiam smutki i demony.

Anioły mają swoje sprawy,
diabły się ze mnie głośno śmieją,
a ja mam taki głupi nawyk,
że dzień zaczynam wciąż nadzieją!

piątek, 19 listopada 2010

Psychotrop



Jasiek juhas mnie wyręczył i jako dzisiejszy wstępniak wstawił pożyczony wiersz Bobika. Dopisałam do niego kilka zwrotek i dorzuciłam fotkę jako podziękowanie dla Wszystkich Ogrodników za pielęgnowanie ogródka podczas mojej nieobecności.:)

Przy pełnym biurku Prezes siedzi,
problemów przed nim kopa.
Ach, co się mam z tym wszystkim biedzić,
zażyję psychotropa.

Chłopaki opuszczają partię,
wywalać trza z niej dziopy,
lecz ja się dziś już z tym nie szarpię,
od czego psychotropy?

O Polsce muszę głos dać co dzień,
medialną zrobić szopę,
jak miło, gładko to przychodzi
z połkniętym psychotropem.

Ktoś musi odpór dać komuchom
i tym z PO jełopom -
że z mocą u mnie nie jest krucho,
zawdzięczam psychotropom.

Pokażę jeszcze Putinowi
i nie dam się Europie!
Pokonać mogę nawet ZBOWiD,
na jednym psychotropie.

Mówią, żem w Świętej Trójcy łapach,
toruńskich jej okopów…
Jeślim ja w łapach, to - pies drapał! -
wyłącznie psychotropów.

Świat (co na mojej cały głowie)
me gotów lizać stopy,
no, czemu miałbym, niech ktoś powie,
odstawić psychotropy?

autor: Pies Bobik, źródło: http://www.blog-bobika.eu/
********************

Niech tuskie bredzą coś w amoku,
ja mam umysłu trzeźwość
i nie odstawię psychotropu,
wywalczę niepodległość.

Bo tylko dla mnie z psychotropem
będzie na ziemi władza,
jam jest szlachetnych kruszców stopem -
sprzeciwiać się, odradzam.

Wybory wygram, bom jest wielki,
psychotrop mi pomoże,
będę miał euro i rubelki
i skrzydła, jak ten orzeł!