Powered By Blogger

wtorek, 31 sierpnia 2010

"Od nienawiści strzeż mnie..."



Wczoraj, w wieku 30 lat, zmarła "Solidarność". Jej dorobek zajęły ohydne, wyjące i gwiżdżące bojówki PiS. Jej testamentu nie zrozumiano.
Dziękuję Pani Henryce Krzywonos za godność, odwagę i mądre słowa, które zatrzymały "Solidarność" Śniadka.
Dziękuję Panu Premierowi za przypomnienie hymnu "Solidarności".

Modlitwa o wschodzie słońca
(nieformalny hymn „Solidarności”)

Każdy Twój wyrok przyjmę twardy,
Przed mocą Twoją się ukorzę.
Ale chroń mnie Panie od pogardy,
Od nienawiści strzeż mnie Boże.

Wszak Tyś jest niezmierzone dobro,
Którego nie wyrażą słowa.
Więc mnie od nienawiści obroń
I od pogardy mnie zachowaj.

Co postanowisz, niech się ziści.
Niechaj się wola Twoja stanie
Ale zbaw mnie od nienawiści,
Ocal mnie od pogardy, Panie.

Autor: Natan Tenenbaum, zbiór wierszy "Chochoły i róża", muzykę napisał Przemysław Gintrowski, śpiewał Jacek Kaczmarski.
Inaczej nie mogę.

poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Numery na górze

Lato zaczyna żegnać się z nami,
gdzieś nawet przeszły jesienne burze,
człek się pogodził z tymi zmianami,
byleby jakoś było na górze.

Tak jest zrobiony ten dziwny światek,
że z góry życie nam ktoś umila,
jak już z radością patrzysz na kwiatek,
to numer wytną ci lada chwila.

Gdy nam się zdaje, że na momencik
wszystko to jakoś już się ułoży,
ktoś tam na górze numer wykręci,
i miast spokoju – robi się gorzej.

Czy to jest Pan Bóg, czy ziemska władza,
(co też od Boga, jak Pismo uczy),
lubią ci one trochę przeszkadzać,
byś się, człowieku, zebrał do kupy.

Kiedy ze zdrowiem wszystko w porządku,
w finansach wyjdziesz na jakąś prostą,
to wredne licho, co drzemie w kątku,
już zeń wyłazi z nową ripostą.

Jak Bóg ciut przyśnie, to władza ziemska,
zaczyna robić ci śmichy, chichy,
więc myślisz sobie, to jakaś klęska,
bo znów ktoś wsadza kij w twoje szprychy.

Choć po omacku błądzisz w tym świecie,
zawsze masz pewność, że coś się zdarzy.
Czy na urzędach, czy gdzieś w niebiesiech,
góra ci zawsze numer wysmaży.

Masz jakieś członki, głowę na karku,
choć od myślenia ona już boli,
wyrzuć dziś smutki z jej zakamarków -
z każdych numerów wyjdziesz powoli!

niedziela, 29 sierpnia 2010

Co się stało z naszą...


Obecność na obchodach osób, które uznają "Solidarność" Lecha Wałęsy za zdradę Polski, jest wystarczającym powodem, aby w nich nie uczestniczyć.

(na mel. piosenki "Nasza klasa" Jacka Kaczmarskiego)

Osiągnęliśmy wiek średni,
już siwizna włos prześwieca,
mamy Polskę, przyjaciele,
choć nas czasem nie zachwyca...
Po zmęczonych naszych twarzach
widać, że się nam ziściło
najpiękniejsze z naszych marzeń,
co tak długo nam się śniło. (2x)

Dziesięć było nas milionów,
rozwalaliśmy zły system,
nie pytaliśmy co, komu,
bo sens walki był przejrzysty.
Był styropian lub podłoga
i bibuła z drobnym drukiem,
zakazanej prawdy słowa
i mdły smak więziennej zupy. (2x)

Dzieci szybko nam porosły,
a niektórym nawet wnuki,
prysnął nastrój dni podniosłych,
próżne tamte są nauki.
Nie ma wiernych ideałom,
„Solidarność”, to legenda,
dla niektórych wrogiem ludu
stał się Michnik i Wałęsa...(2x)

Dziś Wyszkowski z Cenckiewiczem
opluwają nam ikony,
płoną słowa złych rozliczeń,
na ulicach zaś opony.
Śniadek gra na swoją nutę,
prezes pisze partyturę,
w tej melodii słychać butę
oraz piewców czwartej chórek. (2x)

Do tradycji tamtych czasów
te chochoły się nie wpiszą,
progów strzeże pamięć nasza,
choć już zgiełk pokryła ciszą.
Niech więc tańczą w dźwięku syren,
przy złej nucie, co fałszuje.
W ciszy wspomnę tamte chwile -
Tobie, Lechu, dziś dziękuję! (2x)

sobota, 28 sierpnia 2010

Kto to wie?

W ogrodzie nawłoć już króluje,
poeta ją mimozą zwie,
podobno jesień nam zwiastuje,
lecz czy na pewno, kto to wie?

Deszczowy ranek dzisiaj nastał,
świat jest za oknem w szarym tle,
człek by z rozpaczy się pochlastał
lecz czy to warto, kto to wie?

Czy prezes będzie gdzieś w ukryciu,
czy znów go natchnie jakieś złe,
czy nową twarzą świat zachwyci,
czy pójdzie w niebyt, kto to wie?

A może dzisiaj w sprawie krzyża,
ktoś temat już do przodu pchnie,
o kompetencje nie zapyta,
czy to możliwe, kto to wie?

Ktoś sfrustrowany znów list skrobnie,
inny zaś mu odszczeknie się,
premier nam może budżet dopnie,
czy to realne, kto to wie?

Być, albo nie być, to dylemat -
Hamlet od wieków głowi się,
lecz innym przejadł się już temat,
o czym więc pisać, kto to wie?

Gdy człek w rozterkach wciąż się topi,
nie wiedząc, dobre coś, czy złe,
nie świadczy o nim, że jest głupi,
lecz czy jest mądry, kto to wie?

To wiem na pewno: zaraz wstanę,
bo mnóstwo zajęć czeka mnie,
kawę wypiję, dzień pochwalę,
czy będzie dobry, kto to wie?

piątek, 27 sierpnia 2010

Róbta, co chceta...


źródło:img.naszemiasto.pl/grafika2/nowy/f8/f5/4bf28d6d530f5_o.jpg

Instytucja z logo krzyż,
mówi dzisiaj nam: a kysz!
Proszę się odstosunkować,
więcej nas nie molestować!

Nieomylność i mesjanizm!
Niech nam tutaj nikt nie chrzani,
nie zarzuca też absencji -
my nie mamy kompetencji!

Nasze ziemie i pałace,
bez podatków nasze tace,
po kolędzie tłuste zbiórki
i „co łaska” też do dziurki.

Święte krowy ponad prawem
nie chcą wchodzić w tę zabawę,
lecz pilnować synekurek,
apanaży, ekstra furek ...

Owiec znajdą wciąż bez liku,
co im sypną do koszyków,
nikt nie zamknie radiostacji,
pełnej jadu i fiksacji.

Kasę budżet da ochoczo -
politycy się zjednoczą,
bo z poparciem różnie bywa,
a kadencja wnet upływa.

A więc szarpać się nie muszą -
złotych tyłków swych nie ruszą.
Totumfackie oni nie są -
jakiejś szafy nie "wyniesą"!

czwartek, 26 sierpnia 2010

Osiołkowi w żłoby dano...



Wszystko jak trzeba. Konia zabrali,
postument wyższy też trochę dali,
upamiętnili walkę narodu,
który padając, wciąż wołał: Wodzu!



Ten Zygmunt naród już znudził;
nie będę nikogo tu judził -
lecz idąc mu na ustępstwo,
znalazłem godniejsze zastępstwo!



Kopernik, to już się nasiedział.
I nikt do tej pory nie wiedział,
że przeszłość on ukrył upiorną,
bo narodowość miał sporną!
******
Wobec nęcących tak propozycji
chyba zgłupiałem, już nie wiem sam...
Więc dziś się zwracam do was, kochani:
kto mi pomoże, co wybrać mam?

środa, 25 sierpnia 2010

Szkodniki i czas na myślenie


Okolice Szymbarku

Gdy polityki masz powyżej uszu, międlone na okrągło, we wszystkich mediach, niezbyt ważne tematy wychodzą ci nosem, a słowa - krzyż, prezes, PiS, pomnik budzą już tylko znużenie i absmak, trzeba wyjechać. Wymazać chwilowo z pamięci PIN do telefonu i samochodowego radia, laptopa zostawić, zapakować chłopa oraz psa i - wio.
Sprawy wtedy same ustawią się w sensowną kolejność, umysł się zresetuje, a chłop i pies będą szczęśliwi. Czas ze strumienia informacji wyfiltruje może kilka ważnych faktów, a może zgoła nic. Trzeba sobie dać czas na myślenie.
Wracasz do domu, po mile spędzonych chwilach i okazuje się, że:

Już drugi ranek się słaniasz,
gdy zmuszasz się do wstawania.
Zaczynasz marudzić i szlochać,
a nawet strzelasz se focha.

Bo zewsząd wyłażą szkodniki,
co to nie liczą się z nikim,
są w każdej ścianie i dziurze,
a nawet w podłodze i w rurze.

Szkodniki są rzecz jasna polityczne, charakteryzują się wyjątkową hipokryzją i arogancją, podlaną stosownym jadem, niezdolne do samodzielnego myślenia, zdalnie sterowane, bleblające bez przerwy, a szczególnie wieczorem, bo:

Kiedy spływa mrok wieczorny,
szkodnik robi się zadziorny,
łapskiem macha, ślepiem błyska,
cieknie mu słowotok z pyska.

Ostatnio mózgi szkodników wyraźnie się przegrzały, a one same, podgryzając się wzajemnie, rozpoczęły mordobicie!

Żądne władzy, krwi, pomników,
tańczą, jak na Titanicu,
okręt tonie, czy wierzycie?
Więc zaczęły mordobicie!

Radosny morał z tej powiastki, który sam się nasuwa, a do tego pozwala spokojnie wstać z łóżka, jest następujący:

Już za minutkę, już za momencik,
poniżej progu zaczną się kręcić! :)