Powered By Blogger

wtorek, 11 września 2012

Wrześniowe rozmaitości z botanika

Kasztanowiec, którego się nie ima szrotówek kasztanowcowiaczek...
.... z dorodnymi owocami...
... i z przepięknie przebarwionym listowiem.
Jarząb szkarłatny, olbrzymie, kilkumetrowe drzewo.
Powój wilec, odmiana o bardzo dużych kwiatach.
Ciekawa odmiana grzybieni, o delikatnym, kremowożółtym kolorze.
Fuksja (ułanka). W swoim naturalnym miejscu występowania (Ameryka Środkowa i Południowa) zapylana jest przez kolibry.
Fasolnik egipski, jednoroczna roślina tropikalna, uprawiana w Afryce dla jadalnych nasion i strąków.
Karczoch - eleganckie kwiaty, niezwykle wytworne warzywo i (podobno)  afrodyzjak:)
Tykwa. Jej wysuszony owoc może służyć do dekoracji wnętrz,  jako instrument perkusyjny lub np. jako doniczka na kwiaty.
Owoce magnolii.
Kasztan jadalny.
Owoce ognika szkarłatnego w pomarańczowej odmianie.
Młode szyszki świerka srebrnego.
Trochę cieplarnianej egzotyki - kwiat męczennicy (passiflory)...
... i coś co miało tylko łacińską nazwę... rodzaj dzbanecznika, pantofelnika? A może ten mały, zielony woreczek, to owoc figi? Zagadka dla ciekawych...:)
Przyjemności w oglądaniu i ciekawych inspiracji poetyckich, prozatorskich i muzycznych:)  Dzisiaj strefa wolnosłowna, czyli tabula rasa;  miejsce na komentarze, uwagi, uzupełnienia.

niedziela, 9 września 2012

Otulę cię

Rozmaitości z wrześniowych deseni i barw. Pejzaż z wikliną.
Dzikie wino w purpurze.
Bordowo przebarwiły się derenie.
Delikatny powojnik w stroju z jesiennego żurnala.
A do dzisiejszej kawy - gałązka dojrzałego berberysu...
... i marcinki w cyklamenowych sukniach.
Otulę cię

Letnie lśnienia, miły, chyba już za nami,
brzozy przeglądają przedjesienny żurnal,
chłodne ranki ścielą bladych mgieł aksamit,
we wrzosach zastygła liryczna zaduma.

Z szumiącej wikliny czas uplótł koszyki,
babie lato nitką nostalgii je zdobi,
łąki rozedrgane żurawim okrzykiem,
nad klonami szepcze zapach karminowy.

Jeszcze trochę słońca w przesianej zieleni,
w dzikiej koniczynie został zapach lata,
na paciorkach rosy, stubarwnym deseniem
rozsiadła się cisza w jabłek aromatach.

Otulę cię w wiersza koronkowy szalik,
aby nie ochłodły twoje letnie myśli,
słowem, jak iskierką mogę je rozpalić,
zatrzymam zwątpienia jesiennego wyścig.

piątek, 7 września 2012

***(Kiedy krople deszczu)

Na rozchmurzenie ponurego dnia... pejzaż znad stawu.
Kompozycja z rojnikiem.
Kwiat hortensji.
I na przekór jesiennej aurze... niespodzianka od mojej królowej jednej nocy. Wczoraj zakwitła po raz trzeci tego roku i miała na raz siedem kwiatów. W kadr zmieściły się tylko cztery.:)
***(Kiedy krople deszczu)

Kiedy krople deszczu stukają w parapet,
niebo utonęło w szarawych zasłonach,
zamoknięte myśli drżą smutnym staccatem,
nie wiem, jak ich natłok mam dzisiaj pokonać.

Pewnie gdzieś odfruną, gdy z nocy świt wstanie,
serce jest otwarte, do smutku nieskore,
skąd takie nadzieje? W głowie słotny zamęt,
znów gawronim skrzydłem powrócą wieczorem.

Może je osuszyć jedno twoje słowo,
nie mam na co liczyć, pewnie go nie powiesz...
Jakbyś się namyślił, położę go obok,
słońcem wiersz napiszę spod przymkniętych powiek.

środa, 5 września 2012

Jesienna miłość

Jeszcze kilka pejzaży przeniesionych ze skansenu do Ogródka. Staw dworski...
...utworzony na niewielkiej, ale urokliwej rzeczce Czechówce.
Listki wierzby powoli opadają do wody.
Maleńki, romantyczny mostek na Czechówce (trochę rozchwierutany).
Złoty czas mimozy...
... i rusałek pawików, które ją uwielbiają.
Prześliczne pnącze - milin...
... wijące się po ścianach dworku.
Chatka ze specjalną dedykacją dla naszej Baby Jagi (latający sprzęt przy progu)...;-)
Słodko pachnące lewkonie z wiejskiego ogródka z obiecaną dedykacją dla Jaśka juhasa.:)
Dziki chmiel oplatający nadwodne krzewy.
Jabłonka - dziczka z pięknymi, dojrzałymi owocami. 
Jesienna miłość

Zdaje się spóźniona, odfrunęły ptaki,
zamilkły cykady chłodnawym wieczorem,
we wrzosowej sukni z jabłek aromatem
poderwała serca do kochania skore.

Niebo poszarzało, wiatr struny napina,
ona tańczy z liściem w złotawej przestrzeni,
śpiewa z obłokami w głogach, jarzębinach,
że potrafi szarość w purpurę zamienić.

(z archiwum 2011)

poniedziałek, 3 września 2012

Wędrówka po skansenie

To zdjęcie miało być pod bramą, ale tak wyszło bloggerowi... chciał zacząć bronowaniem i basta.
Ukwiecona brama skansenu.
Przygotowanie do orki, z tyłu widać fragment pługa.
Kucyk zaprzężony do wózka.
Kasztanki przeorywują bruzdę.
Urocza para przy pracy (trio?)
Bronowanie i... podorywka, którą trzeba natychmiast zabronować? Nie bardzo się znam na pracach polowych i sprzęcie rolniczym, ale takiego już się na polach nie widuje.
Zaorywanie pola. Konie  autentycznie pracowały, o czym świadczy pył snujący się tuż nad polem.
Jasnogniada piękność... a może mleczno-waniliowa?
... i siwa. Cierpliwie pozowała, ale tutaj jest już lekko zdenerwowana, bo kładzie uszy po sobie.
Kierat...
Chata z przepięknym płotem z żerdzi.:)
Niedaleko chaty pasą się kozy
Fabiulek Adaśka ? :)
W wiejskich ogródkach kolekcja lwich paszczy.
... przy chacie drób chodzi sobie luzem...  ten gąsior się na mnie wściekł i musiałam co prędzej  zmykać:)
Drewniana cerkiew grekokatolicka pod wezwaniem św. Mikołaja Cudotwórcy, przeniesiona z Ulhówka k/Tomaszowa Lubelskiego, pierwotnie zbudowana w 1759 r. w miasteczku Uhrynów koło Sokala. Po wymurowaniu nowej świątyni, drewniany kościół nabyła parafia Tarnoszyn w pobliżu Ulhówka, gdzie służyła jako kościół katolicki, do czasu wybudowania nowej, murowanej świątyni w 1960 r. Po 1960 r. opuszczona i pozostawiona sama sobie, przeżywała akty wandalizmu, podpalenia i kradzieże. W 1994 r. cerkiew została nabyta przez parafię grekokatolicką z Lublina i przeniesiona do skansenu, gdzie do dziś służy wiernym tego obrządku dla potrzeb kultowych, ale również i muzealnych. 
XVII-wieczny, drewniany kościółek, przeniesiony z Matczyna, ufundowany przez Jana Tarłę, wybudowany prawdopodobnie ok. 1605 r. 
Biały dworek z drugiej połowy XVIII w., przeniesiony z Żyrzyna, parterowy, z łamanym dachem, przepięknie położony na wzgórzu, nad doliną Czechówki. Wybudowany według projektu nieznanego artysty, unikalny, zarówno pod względem walorów artystycznych, jak i położenia przestrzennego. W swojej bryle nawiązuje do późnobarokowych, drewnianych dworków z dodanymi elementami klasycystycznymi. Mieszkała w nim dwupokoleniowa rodzina średniozamożnych ziemian.
A jeżeli dwór, to i surowce na dworskie nalewki - dzika róża...
... i owoce pigwy, już w pełni dojrzałe :)
Dzisiaj trochę fotografii z lubelskiego skansenu - Muzeum Wsi Lubelskiej, ukazujących przede wszystkim piękno konia i jego pracę, ale też pejzaże i niezwykłe, unikalne budowle z minionych epok. To tak w telegraficznym skrócie... Muzeum Wsi Lubelskiej obejmuje 25 hektarów i będą jeszcze następne odsłony.
Przyjemnego oglądania z inspiracją do poezji, muzyki i towarzyskiej pogawędki:)

sobota, 1 września 2012

***(Już pajęczyny srebrna nitka)

W moim ogrodzie...
... tyle pięknych, ciepłych barw.
Dzielżany płoną ognistymi rudościami,
groszki ozdobione cyrkonią rosy...
... a na marcinkach - balet rusałek admirałów :)
***(Już pajęczyny srebrna nitka)

Już pajęczyny srebrna nitka
o chłodnym brzasku snuje wiersze,
złoto zalśniło w brzozy witkach,
ścichły poranki, odszedł sierpień.

Mgły bladosiwe nad polami
dźwięczą okrzykiem dzikich gęsi,
w sepiowych bruzdach zaoranych
śpi zapach głogów i jarzębin.

Lecz tyle ciepła jest w ogrodach,
w zieleni kasztan brązem błyszczy,
cynobry klonów wrzesień podał,
słodyczą śliwek budzi zmysły.

Jeszcze kolorów trwa karnawał,
starczy nam żaru i uniesień,
miłość nie zetli się, jak trawa,
więc nie mów mi,  że idzie jesień...